środa, 31 grudnia 2014

Paratexter(s)ki 2014

Nie porwę się na podsumowanie roku literackiego 2014, nowości wydawniczych i wartościowych wyróżnień, bo pełno tego krąży w internecie, a autorzy przeczytali zapewne więcej z tych pozycji, które znać się powinno. Moje drogi czytelnicze są niezbadane, bo nawet jak zaplanuję, to stosik z jakiejś okazji urośnie albo coś nieplanowanego wpadnie mi w oko. Czyż nie w tym właśnie tkwi jedna z głównych przyjemności bibliofila? 

sobota, 27 grudnia 2014

"Zaiste fascynujące, jak różnie postrzegać można czasami rzeczy 
w zależności od tego, czego się szuka."

[tłumaczenie własne, org.:
"Schon faszinierend, wie unterschiedlich man die Dinge manchmal wahrnehmen kann, 
je nachdem, wonach man sucht."]

niedziela, 21 grudnia 2014

Ciemna strona baletu… dla nieletnich

"Taniec cieni" Yelena Black


Jak już zaczynam przewracać oczami w pierwszych rozdziałach, to to po prostu nie może się skończyć dobrze. Będąc byłą tancerką, chętnie oglądam filmy taneczne (choć nie musicale) i czytam powieści z tańcem w tle (ostatnio "Dziewczyna na klifie", wcześniej "Bosonoga królowa"). "Taniec cieni" skusił mnie komentarzem: thriller psychologiczny, który spodoba się fanom "Czarnego łabędzia". Ktoś tu jednak chybił… Nie spodziewałam się ambitnej literatury, ale gatunek chyba jednak zobowiązuje. Już po okładce powinnam była zauważyć, że rudy i czerwony to przesyt - ogień, który sam się trawi.  

niedziela, 14 grudnia 2014

Pucowanie pod koniec roku

Może zauważyliście subtelne zmiany w ostatnich dniach, a może uznacie to za nieistotne niuanse... Uważam, że copyright na wszelki wypadek nie zaszkodzi (pod imieniem i nazwiskiem? jeszcze o tym myślę...) i cieszę się ze spersonalizowanej favikony (ktoś zauważył? powiedzcie 'tak'...). Dziś na dzień dobry podrasowałam przeczytane - przejrzyściej?

sobota, 13 grudnia 2014

"(…) większość ludzi dopiero przypomina sobie przeszłość, jak już popełni te same błędy, co ich przodkowie. Wtedy jednak ich zdanie często nie ma dla młodych znaczenia. Dlatego ludzkość zawsze naznaczona będzie błędami, ale i pozostanie fascynująca."   

[tłumaczenie własne, org.: 
"(…) die meisten Menschen besinnen sich erst auf die Vergangenheit, wenn sie die gleichen Fehler gemacht haben wie ihre Vorfahren. Dann gilt ihre Meinung allerdings oft nicht mehr bei den Jungen. Weshalb die Menschheit immer mit Fehlern behaftet, aber auch faszinierend bleiben wird."]

czwartek, 11 grudnia 2014

Irlandzka duma a 'stara dusza'

"Dziewczyna na klifie" Lucinda Riley


Lodowate fale z impetem rozbijające się o nieprzystępne klify, targający wiatr, złowieszcze chmury, wszędobylska wilgoć… Irlandzkie klimaty chyba niezupełnie nadają się na ucieczkę od ponurej jesiennej pogody, za to powieść Riley jak najbardziej. W "Dziewczynie na klifie" irlandzka autorka po raz kolejny udowadnia, jak wartości rodzinne, pielęgnowane od pokoleń, splatają losy postaci o podobnych charakterach, i to niezależnie od miejsca i czasu. Nie każdy rozdział przeszłości zamknięty jest na cztery spusty, a to, że drzwi do rodzinnego domu stoją otworem nie znaczy, że czeka za nimi spokój i idylla. Są historie, które się powtarzają, ale równocześnie zakończenia, które jeszcze trzeba dopisać.

niedziela, 7 grudnia 2014

" (…) kiedy chce się opowiedzieć jakąś historię, kiedy - jak ja to chętnie nazywam - wyrusza się na poszukiwanie prawdy, nie trzeba za wszelką cenę odkryć jakiegoś kłamstwa albo wałkować tematu poruszającego cały świat. Chodzi po prostu o to, żeby dotrzeć do serca, istoty tego, co prawdziwe." 

[tłumaczenie własne, org.: 
"(…) wenn man eine Geschichte erzählen will, wenn man sich - wie ich es gerne ausdrücke - auf die Suche an die Wahrheit macht, dann muss man nicht auf Teufel komm raus eine Lüge aufdecken oder ein weltbewegendes Thema beackern - es geht einfach nur darum,  zum Herzen dessen vorzudringen, was real ist.]

sobota, 6 grudnia 2014

Ahern ponownie otwiera oczy i dusze

"Sto imion" Cecelia Ahern


Chyba każdy ma sprawdzonych autorów. Nie znaczy to, że wiadomo, co się po nich spodziewać, bo byłaby to niesłuszna ujma dla ich kreatywności. Mam na myśli autorów, którzy przemawiają w pewien sposób i wzbudzają uczucia stworzonymi historiami, nawet gdyby były nie wiadomo jak niestworzone. W moim odczuciu taka jest Cecelia Ahern i "Sto imion" po raz kolejny mnie w tym przekonaniu utwierdziło.  Nie jest to przykład naiwnej literatury dla zdesperowanych panienek, ale powieść pozostawiająca po przeczytaniu uczucie uskrzydlonego serca, którym aż chce się dzielić.
"(…) chodzi o to, żeby pomyśleć, co można komuś sprezentować; co obdarowanemu sprawi przyjemność, kiedy akurat nie układa mu się najlepiej; co mu pomoże znowu poczuć się kochanym i ważnym i jedynym w swoim rodzaju - choćby nawet za pomocą prostego gestu."

[tłumaczenie własne, org.:
"(…) es geht darum, darüber nachzudenken, was man jemandem schenken könnte, was dem Beschenkten eine Freude machen könnte, wenn es ihm gerade nicht so gutgeht, was ihm hilft, sich wieder geliebt und wichtig und einmalig zu fühlen, und sei es nur durch eine einfache Geste."] 

sobota, 29 listopada 2014

Buy a book 2014 - edycja jesienna (28.11-1.12.2014)

Akcja Fundacji Wrocławskie Hospicjum dla Dzieci


© Wrocławskie Hospicjum dla Dzieci
Od wczoraj, 28 listopada, wrocławskie kino Nowe Horyzonty przy ul. Kazimierza Wielkiego udziela schronienia szeregowi wolontariuszy i (podejrzewam) przepływającej masie książkoholików. Sprzedawane są wcześniej zgromadzone książki (także obcojęzyczne) o tematyce określonej tylko bliżej - od standardów jak beletrystyka przez "dobre, bo… polskie' po literaturę 'ciężką'. Trudno powiedzieć, czego się można w tych stosach dokopać, jestem jednak przekonana, że tu i ówdzie nawinie się jakaś perełka.

Ja sama połknęłam haczyk tuż przed letnią edycją (czerwiec 2014), bo Buy a book jest w moim osobistym odczuciu hasłem chwytliwym. Zanim dokładnie dowiedziałam się, o co chodzi, chciałam kupować książki. Jak zwykle. Potem pojawiała się możliwość brania czynnego udziału w akcji charytatywnej, więc czemu nie?

środa, 26 listopada 2014

"Literatura i życie różnią się tym, że życie przedstawia nam mnóstwo nieukształtowanych detali, właściwie nie wskazując drogi przez nie. 
Natomiast literatura uczy nas uwagi (…)."

[tłumaczenie własne, org.:
 "Literatur und Leben unterscheiden sich darin, dass das Leben eine ungestaltete Fülle an Details bereithält und uns kaum einen Weg hindurch weist. 
Dagegen lehrt uns die Literatur Aufmerksamkeit (…)."]

James Wood ("How Fiction Works")
"W życiu niby możemy obracać głowę i wodzić wzrokiem w różne strony, w istocie przypominamy jednak bezsilne kamery. Jesteśmy szerokokątni i musimy przyjmować to, co akurat pojawi się w naszym polu widzenia. Nasza pamięć jest wybiórcza, ale akurat nie na kształt literackiej opowieści. Nasze wspomnienia są pod estetycznym względem nieutalentowane."

[tłumaczenie własne, org.:
"Im Leben können wir zwar Köpfe und Augen drehen und wenden, gleichen im Grunde aber hilflosen Kameras. Wir sind Weitwinkel und müssen aufnehmen, was immer in unser Blickfeld gerät. Unser Gedächtnis wählt für uns aus, doch nicht gerade nach Art einer literarischen Erzählung. Unsere Erinnerungen sind in ästhetischer Hinsicht untalentiert."]

James Wood ("How Fiction Works")
"Przy dobrej literaturze ledwo zauważamy, że faworyzuje mówiące i olśniewające detale, woli wysoki stopień wizualnej uwagi, zachowuje niesentymentalne podejście i jak przykładny kamerdyner powstrzymuje się od zbędnych komentarzy; że obiektywnie ocenia dobro i zło, dowodzi prawdy nawet, gdy mogłaby ona budzić w nas wstręt, i że przy tym wszystkim, paradoksalnie, pozostawione przez autora odciski palców są wykrywalne, ale niewidoczne."

[tłumaczenie własne, org.:
"An guter Literatur bemerken wir kaum, dass sie das sprechende und brillante Detail favorisiert, einen hohen Grad an visueller Aufmerksamkeit bevorzugt, eine unsentimentale Haltung wahrt und sich, wie ein guter Kammerdiener, überflüssige Kommentare zu enthalten weiß, dass sie Gut und Schlecht neutral beurteilt, die Wahrheit herausfindet, auch wenn sie uns abstoßen könnte, und dass bei alledem, paradoxerweise, die Fingerabdrücke des Autors nachweisbar, aber nicht sichtbar sind."]

James Wood ("How Fiction Works")

niedziela, 23 listopada 2014

Wysokie loty literackie

"How Fiction Works" James Wood


Żeby nauczyć się pisać chociaż (tylko) o tym, co się czyta, trzeba nauczyć się 'czytać'… A James Wood czyta jak mało kto. Ma spojrzenie wyostrzone do tego stopnia, że jeszcze zanim zacznie rozbierać zdania na czynniki pierwsze zauważa niuanse, które wprowadzą odbiorcę w zadumę i zakłopotanie. Nieważne, za jak spostrzegawczego amatora literatury się uważamy - to Wood jest tym ciekawskim czytelnikiem, który żyje literaturą nie tylko zawodowo, będąc profesorem Harvardu i jednym z najznamienitszych krytyków literackich na świecie. Jest czytelnikiem, jakim wielu chciałoby być.

piątek, 7 listopada 2014

niedziela, 2 listopada 2014

"(...) czasem przyjaciół wybieramy sobie sami, czasem wybierają nam ich rodzice, 
a czasem przyjaciele pojawiają się nieproszeni, jakby zrodziły ich poranne mgły."

piątek, 31 października 2014

Kuzynki Kruszewskie po raz czwarty

"Zaginiona" Andrzej Pilipiuk


Czytając wapirzo-alchemiczną trylogię, osadzoną we współczesnych polskich realiach ("Kuzynki", "Księżniczka", "Dziedziczki"), jeszcze kilka lat temu mało kto liczył na kontynuację. A tu - po 10 latach - Pilipiuk 'odkurza' Kruszewskie. Kto zaaferowany był cyklem, czwartej części nie odpuści, a z sentymentu pewnie sporo jej wybaczy, bo od poprzednich trzech znacznie się różni. "Zaginiona" nie jest gorsza albo nudniejsza, tylko jednak trochę inna. Jak historia, która odnalazła się po latach. Może i nie dopełnia całości cyklu, ale podświadomie przypomina, dlaczego zapadł w pamięć. Wprawdzie tej pierwszej październikowej premiery, na którą czekałam, nie dane mi było przeczytać w dzień wydania, ale połknęłam jak tylko nadarzyła się okazja. 

wtorek, 21 października 2014

Ku literaturze - petycja do podpisu

Pierwszy raz w życiu podpisałam petycję i duma rozpiera mnie do tego stopnia, że muszę się tym podzielić. Jeżeli przy okazji uda mi się zmobilizować kogoś z Was do złożenia elektronicznego podpisu, moje zadowolenie wzrośnie jeszcze bardziej. Mowa oczywiście o otwartym liście środowisk literackich i wydawniczych do rządu, który od 13 października 2014 krąży po internecie - na ratunek polskiej książce. Celem jest przeforsowanie ustawy o jednolitej cenie książki. Podsumuję, co wiem, bo zapoznałam się z tą tematyką mieszkając w Niemczech, gdzie tzw. Buchpreisbindung ma już długą i efektywną historię.

poniedziałek, 20 października 2014

"Nie jest się winnym swoich blizn, (...) ale niegojących się ran owszem."

[tłumaczenie własne, org.:
"Man ist nicht an seinen Narben schuld, (...) aber an seinen nicht heilenden Wunden schon."]

porucznik Wolf Altmann ("Głosy przeszłości" Elia Barceló)
"Proszę nie oczekiwać zbyt wiele. Jedno życie nie wystarczy, żeby dowiedzieć się wszystkiego."

[tłumaczenie własne, org.:
"Aber erwarten Sie sich nicht zu viel. Ein Leben reicht nicht, um alles zu erfahren."]

"(...) Całe życie analizowałem słowa, szukałem sensu ukrytego w ciemnych zakamarkach zapomnianych dzieł; wiem lepiej niż inni, że każde słowo kryje słowa jeszcze silniejsze, 
że każde zdanie otwiera zakazane ścieżki, którymi podążać może tylko sam autor."

[tłumaczenie własne, org.:
"(...) Mein Leben lang habe ich Worte analysiert, in dunklen Stellen vergessener Werke nach Bedeutungen gesucht; ich weiß besser als andere, dass jedes Wort noch stärkere Worte hinter sich verbirgt, dass jeder Satz verbotene Wege öffnet, die nur sein Autor beschreiten kann."]

wtorek, 14 października 2014

Vis verbum i Klub Trzynastu

"Głosy przeszłości" Elia Barceló


Nieprzewidywalna podróż, podczas której nie tylko główna bohaterka traci poczucie czasu i rzeczywistości. Codzienność zaczyna wymykać się spod kontroli, kiedy dociekliwa pani filolog, porządkując spuściznę byłego rektora La Sapienza, trafia na trop tajnego Klubu Trzynastu. Literaturoznawca, pilnie strzeżone tajemnice, strzępki wspomnień i ich widoczny wpływ na teraźniejszość - to mieszanka, która w stercie przecenionych książek przyciągnęła moją uwagę. A może jako pierwsze było to nazwisko autorki? Teraz to bez znaczenia, bo dla takich perełek wyruszam na molowe polowania.

wtorek, 30 września 2014

"Największym zagrożeniem ludzkości są ludzie dobrzy, których korumpuje wiara we własną dobroć. Jak już zwalczysz wszystkie swoje grzechy, zostaje duma, a ona cię zgubi. (...) 
Zawsze trzymaj z ludźmi, którzy wiedzą, że mają wady i bywają śmieszni."

"Nie można niczego żałować, bo i tak nic innego nie mogło się wydarzyć. (...) chodzi mi o przyczynę i skutek. Ile razy coś się wydarza, to dlatego, że na całym świecie dzieje się tyle innych rożnych rzeczy. Kiedy podejmujesz jakąś decyzję, innej nie mogłaś podjąć, bo jesteś, kim jesteś, poza tym wydarzyły się te wszystkie rzeczy, z powodu których postąpiłaś tak, a nie inaczej.
 Więc nie ma sensu niczego żałować."


ergo

"Nie żałuj niczego. Pamiętaj, że nic innego nie mogło się wydarzyć, biorąc pod uwagę, kim wtedy byłaś i jak wyglądał wówczas świat. Zmienić możesz jedynie chwilę obecna, więc z przeszłości musisz czerpać naukę."

niedziela, 28 września 2014

Jak Oliwka w kompot, czyli babski Bond

"Rozbuchana wyobraźnia Olivii Joules" Helen Fielding


Którędy ktoś wpadł na pomysł nazwania Olivii Joules "wystrzałową siostrą Bridget Jones" nie wiem. Jedyne sensowne uzasadnienie to według mnie fakt, że obie postacie wywodzą się spod pióra Helen Fielding. Obie mają wprawdzie wyjątkowo wybujałą wyobraźnię, ale pomysły, które przychodzą Olivii do głowy, Bridget nawet by się nie przyśniły. Mniej znana bohaterka Fielding jest wręcz przeciwnością swojej 'poprzedniczki': to kobieta czynu na miarę XXI w., która za wszelką cenę chce być traktowana jak poważna dziennikarka. Ma ambicję, zapał i gotowość do działania bez względu na okoliczności, o zdrowym rozsądku nawet nie wspominając. I właśnie tym niepohamowaniem zaskarbiła sobie moją sympatię. 

niedziela, 21 września 2014

"Czasami odrobina pomocy nie przynosi ujmy nawet najbardziej wyczynowym feministkom."

"Okazuje się, że najlepszym miernikiem trwałego zdrowia emocjonalnego jest sumaryczna jakość wszystkich związków międzyludzkich, w jakich funkcjonuje dana osoba, a nie, jak dotychczas sądzono, że decyduje o nim przede wszystkim związek z 'osobą znaczącą'. A więc miarą naszego szczęścia nie jest mąż czy chłopak, tylko wszyscy ludzie, którzy nas otaczają."

"Źródłem pogody ducha jest swoboda i elastyczność, z jaką się zmieniamy." 

czwartek, 18 września 2014

Babski by Bridget

"Bridget Jones. Szalejąc za facetem" Helen Fielding


fot. A. G.*
51-letnia wdowa z dwójką pomysłowych dzieci na karku, pochłaniająca niewyobrażalne wręcz ilości jedzenia (akurat ja nie jestem autorytetem w tym temacie, ale norma to chyba trochę ponad 2000 kcal dziennie?), poddająca się sugestiom przyjaciół w tematach zgoła (ha!) delikatnych, mająca permanentne problemy codzienno-zawodowo-związkowe.. Kogo to właściwie obchodzi? I to po raz trzeci? A właśnie, że mnie. I podejrzewam, że sporą ilość wielbicieli poczucia humoru, bezpośredniości, ironii i zamiłowania do d…etali Helen Fielding.

sobota, 13 września 2014

"Pojęłam, że wszyscy dostajemy dary. Małe i duże"

[tłumaczenie własne, org.:
"Ich habe begriffen, dass wir alle Gaben bekommen. Kleine und große."]

"Jeżeli (komuś) wybaczamy, wybaczamy też samemu sobie."

[tłumaczenie własne, org.:
"Wenn man vergibt, vergibt man auch sich selbst."]

"Nie ma przypadków. (…) Wszystko ma jakąś przyczynę."

[tłumaczenie własne, org.:
"Es gibt keine Zufälle. (…) Alles hat einen Grund."]

czwartek, 11 września 2014

Salem miastem tolerancji - sny, schizy i inne dysonanse

"Wróżby z koronek" Brunonia Barry


Tego się nie spodziewałam… Eastwick i Salem wprawdzie dzieli kilka godzin jazdy, w planach miałam jednak niezobowiązującą podróż po podobnych konotacjach kulturowych - czarownicach, urokach i wybrykach nie do końca normalnych kobiet. Przynajmniej z tym ostatnim trafiłam. Zamiast magii omamiła mnie jednak potęga ludzkiej psychiki. Przesadą byłoby twierdzić, że pochłonęłam tę powieść jednym tchem. Z perspektywą chorej psychicznie bohaterki pogodziłam się dopiero stopniowo, po sporych trudnościach na początku. Nie wiem dokładnie, w którym momencie cudze widzenie świata stało się moim spojrzeniem, ale chyba właśnie na tym polega magia książek - na patrzeniu różnymi oczami i istnieniu w rozmaitych życiach.

wtorek, 2 września 2014

Poprawka do niezapomianych

Cieszy mnie konstruktywna krytyka. Lista alfabetyczna może i jest formą uporządkowania, ale z tego, co słyszałam, książki poprzednio wypunktowane jako niezapomniane tworzyły obraz mojego gustu niezupełnie odpowiadający rzeczywistości.

Usiadłam, pomyślałam i wyróżniłam te naprawdę niezapomniane - wprawdzie więcej niż 10, ale jak widać w każdym przypadku miałam swoje powody...  De gustibus non est disputandum ;)

piątek, 29 sierpnia 2014

"To, jak postrzegamy rzeczy, zależy od nas. 
Określone miejsce w konkretnym momencie życia: czysta magia. 
Zwłaszcza we wspomnieniach."

[tłumaczenie własne, org.:
"Es liegt an uns, wie wir die Dinge betrachten. 
Ein bestimmter Ort, in einem bestimmten Moment des Lebens: pure Magie. 
Vor allem im Rückblick."]

Alexandra Spofford ("Wdowy z Eastwick" John Updike)
"(...) jak cudownie jest mieć starych przyjaciół, kiedy życie dobiega końca; 
przyjaciół, którzy znali nas już x lat temu, którzy śmieją się z tych samych rzeczy 
i pamietają tych samych niemożliwych ludzi."

[tłumaczenie własne, org.: 
"(...) wie wundervoll es doch ist, alte Freunde zu haben, wenn das Lebensende rückt, 
Freunde, die einen schon zum Zeitpunkt X kannten, die über die gleichen Dinge lachten 
und sich an dieselben unmöglichen Menschen erinnern können wie man selbst."]

"Żaden mężczyzna nie potrafi kochać tak, jak kobieta, 
po prostu nie ma opowiednich do tego organów wewnętrznych."
(...)
"Mężczyżni to mają - mimo całej ich ukrytej złości - 
klarowne pojęcie o przyczynie i skutkach, praktyczną potrzebę bycia rozsądnym."

 [tłumaczenie własne, org.:
"Kein Mann kann so lieben wie eine Frau, 
er hat nicht die innere Organe dafür." 
 (...)
"Männer hatten das, trotz all ihrer versteckten Wut - 
einen klaren Sinn für Ursache und Wirkung, das praktische Bedürfnis, vernünftig zu sein."]

środa, 20 sierpnia 2014

Eastwick wita wdowy

"Wdowy z Eastwick" John Updike


 http://paratexterka.blogspot.com/2014/08/eastwick-wita-wdowy.html
Nie wiem, jak fatalna musi być pierwsza część trylogii, sagi albo cyklu, żebym nie przeczytała całej serii. Albo mam dobrą rękę, albo los zwyczajnie podsuwa mi takie tomy, które najchętniej czytam w komplecie. "Wdowy z Eastwick" pochłania się dużo szybciej niż "Czarownice…", i to nie tylko z racji objętości. To ostatnia książka Updike'a, wydana prawie 20 lat po pierwszej części. Impet ustąpił miejsca stateczności, codzienna pogoń za dzikimi doznaniami zmieniła się w chęć poznania świata i odnowienia przyjaźni sprzed lat. Brzmi podejrzanie spokojnie?

piątek, 8 sierpnia 2014

"Własne życie musisz sobie wyobrazić, (...) wtedy takim się stanie."

[tłumaczenie własne, org.:
"Du musst dir dein Leben ausmalen, (...) dann geschieht es."]

"Nie sądzę, żeby to było aż tak skomplikowane - jedynie przez sposób, 
w jaki o tym myślimy, wszystko komplikujemy." 

[tłumaczenie własne, org.:
"Ich glaube nicht, dass es wirklich so kompliziert ist, 
es ist nur die Art, wie wir darüber denken, dadurch machen wir es kompliziert."]

kobieta ("Czarownice z Eastwick" John Updike)
"Kobieta potrzebuje przyjaciółek."

[tłumaczenie własne, org.:
"Eine Frau braucht Freundinnen."]

niedziela, 3 sierpnia 2014

W magicznej aurze: Matki, wdowy, kochanki...

"Czarownice z Eastwick" John Updike

 

http://paratexterka.blogspot.com/2014/08/w-magicznej-aurze-matki-wdowy-kochanki.html
Pełnia, długie letnie noce, spadające gwiazdy... i w łeb wzięły plany czytelnicze. Stosik został przesortowany, bo zachciało mi się wiedźm. Zwłaszcza, że w pracy znowu regularnie słyszę 'Kleine Hexe' (czyli mała czarownica, ale mnie nie pytajcie, dlaczego... ;). Może i "Czarownice z Eastwick" to nie lektura typowo letnia, ale miało być babskie lato, więc jest: przyjaźń, zazdrość i zmowa, fascynacja, erotyzm oraz magia wymykająca się spod kontroli. Czyli esencja kobiety z dodatkowym bonusem, w imponującym literackim stylu.

środa, 16 lipca 2014

 "(...) rodzina jest najważniejsza, na rodzinę zawsze można liczyć i nigdy cię nie zawiedzie, a wszystko inne może przynieść rozczarowanie."

poniedziałek, 14 lipca 2014

Cante - Cyganki bos(ki)ej czas

"Bosonoga królowa" Ildefonso Falcones


Mojemu Dziadkowi…


http://paratexterka.blogspot.com/2014/07/cante-cyganki-boskiej-czas.html
"Katedra w Barcelonie" rzuciła cień na moje bajkowe wyobrażenie stolicy Katalonii. Mimo to, kiedy na początku lipca ukazała się kolejna knyga Falconesa - "Bosonoga królowa" - musiałam ją mieć. Wprawdzie akcja nie rozgrywa się w Barcelonie, ale atmosfery panującej w zaułku San Miguel w Sewillii doświadcza się wszystkimi zmysłami już od pierwszych rozdziałów. Tę powieść się przeżywa: skóra sama cierpnie z powodu niesprawiedliwości, woń pomarańczy i serwowanych potraw dociera do nozdrzy, oczy same mrużą się od oparów dymu tytoniowego, a krew mimowolnie zaczyna pulsować w rytm melodii, słyszanej w wyobraźni.

czwartek, 26 czerwca 2014

środa, 25 czerwca 2014

 "(...) przyjaźnie rodzą się wtedy, gdy kształtują się nasze osobowości, 
gdy na poligonie szkolnym i podwórkowym doświadczamy podobnych przeżyć, 
które czynią nas sobie bliskimi."

czwartek, 19 czerwca 2014

Po butach do celu

"Zaklinaczka butów" Helena Rubczak


Niby każda kobieta ma specyficzny stosunek do obuwia - noszonego, zauważanego i pożądanego. Są też takie, które ulubioną parę noszą, aż dosłownie zedrą podeszwy, a później znowu kupują ten sam model. Albo jeszcze inne, które wyruszając na zakupy wprawdzie mają konkretne wyobrażenie, wracają jednak zachwycone z parą zupełnie innego rodzaju. Helena Rubczak wylewnie opisuje w swojej książce przypadki ekstremalne, niektóre podobno z autopsji. Tu można sparafrazować pewne angielskie przysłowie: najlepiej pozna się kogoś, chodząc w jego butach...

czwartek, 12 czerwca 2014

O narodzinach Cmentarza Zaginionych Książek

"Książę Parnasu" Carlos Ruiz Zafón


Kolejny piszący mężczyzna, któremu nie potrafię się oprzeć, to Zafón. Wyjątkowo piękny język jego powieści nie może być jedynie zasługą tłumaczy (których wkładu nie kwestionuję) -  zaimponowała mi zarówno wersja polska, jak i niemiecka. Może kiedyś znajdę zapał oraz czas i opanuję hiszpański na tyle, żeby przeczytać w oryginale chociażby "Cień wiatru". Zazdroszczę tym, którzy to potrafią, ale nadal cieszę się niezmiernie, że kiedyś dostałam pierwszą powieść Zafóna w prezencie. Bo jako zdeklarowany bibliofil chciałabym się znaleźć na (a raczej w) Cmentarzu Zaginionych Książek. Gdyby tylko istniał.. A może gdzieś istnieje?

poniedziałek, 2 czerwca 2014

"To prawda, że kobiety mówią o wiele więcej niż mężczyźni. 
Ale gdy już przestaną, to słuchają i słyszą."

Maxymilian von Drewnitz ("Grand" Janusz Leon Wiśniewski)
"Miłość jako przykład klinicznej nerwicy lękowej? Coś podobnego! Ale tak niestety często jest..."

Weekend w Grandzie

"Grand" Janusz Leon Wiśniewski

 

http://paratexterka.blogspot.com/2014/06/weekend-w-grandzie.html
Życie pisze czasem książkowe historie i wtedy, niestety, czytanie trzeba odłożyć na później. Nawet te najbardziej wyczekane premiery. Planowałam opowiadanie Zafóna, ale nie zdążyłam, a że najnowszego Wiśniewskiego nigdy nie odpuszczę, to "Grand" miał bezdyskusyjne pierwszeństwo. Do tego obiektywnie trzeba zauważyć, że powieść promowana była intensywniej niż inne książki tego autora. Choć trudno się dziwić, skoro Grand Hotel w Sopocie prosperuje do dzisiaj. I to, co 'zrobił' dla niego Wiśniewski, zapewne już w ciągu ostatnich dni wpisało się w jego imponującą historię.

poniedziałek, 12 maja 2014

Jazda z Clarksonem

"Moje lata w Top Gear" Jeremy Clarkson


paratexterka.blogspot.com/2014/05/jazda-z-clarksonem.html
Nie śledzę każdego odcinka 'Top Gear', nie mam bladego pojęcia o silnikach, nie zamierzam nikogo wyrywać na mój samochód i zdecydowanie nie należę do żadnej z grup adresatów, których Clarkson wymienia już w pierwszym felietonie. Przecież nie każdego fascynuje ilość i działanie turbosprężarek, nie wszyscy widzą w samochodach z lat 60tych czysty seks albo rozumieją związek między ograniczeniami prędkości a "wynalezieniem" homoseksualizmu. Dużo 'nie'? Przytakiwanie jest nudne… Nie raz uśmiechałam się pod nosem, czytając Clarksona. I jeżeli udało mu się zafundować dodatkowe bodźce mojej raczkującej, bo dopiero rocznej przygodzie z motoryzacją, to prawdziwi fanatycy samochodów będą zachwyceni.

"(…) wszyscy zmotoryzowani przejawiają wobec czterech kółek jakąś formę zainteresowania."

Jeremy Clarkson ("Moje lata w Top Gear")

piątek, 9 maja 2014

Mol na polowaniu - szperanie, kupowanie i czytaaanie

Księgarnia Mayersche (Neumarkt, Köln)


paratexterka.blogspot.com/2014/05/mol-na-polowaniu.html
Zanim rozprawię się z felietonami Clarksona, postanowiłam poświęcić trochę uwagi jednej z moich ulubionych księgarni. Właściwie to nie mam wyjścia, bo akurat nadarzyła się świetna okazja - Dni Książki Kieszonkowej 2014 (8-11 maja). Nie potrafię przejść obojętnie obok żadnej księgarni, a kilkupiętrowy moloch Mayersche na jednym z głównych placów w Kolonii bezsprzecznie rzuca się w oczy nie tylko turystom. To właśnie tutaj, lata temu zaczęłam kupować pierwsze książki obcojęzyczne, i wiem, że wyjście z pustymi rękami jest mało prawdopodobne. Ale po kolei…

czwartek, 8 maja 2014

"Zawsze powtarzam, że miasto nie jest miastem, jeśli nie ma w nim księgarni. Może nazywać się miastem, ale bez księgarni nikogo nie nabierze."

Hinzelmann ("Amerykańscy bogowie" Neil Gaiman) 





piątek, 2 maja 2014

"Trudne sprawy robią się jeszcze trudniejsze, jeśli się je odwleka."

Siedem Królestw - przedsmak albo posmak

"Rycerz Siedmiu Królestw" George R. R. Martin

 

http://paratexterka.blogspot.de/2014/05/siedem-krolestw-przedsmak-albo-posmak.html
Światy przedstawione w trylogiach, sagach i seriach fantasy mogą się składać z podobnych elementów, rysować walkę dobra ze złem całym spektrum szarości, przeciwstawiać ludzi stworzeniom fantastycznym albo łączyć fragmenty układanki w obraz tak samo fascynujący, jak i oburzający. Wchłonięty czytelnik delektuje się esencją, która czyni daną powieść niepowtarzalną, a jego wyobraźnia sama z siebie zaczyna pracować na specyficznych zasadach. Tylko jest też druga strona medalu - każda seria kiedyś się kończy… "Gra o tron" w stanie aktualnym (kwiecień/maj 2014) skończyła się dla mnie za szybko. Po miesiącu spędzonym w Westeros miałam dylemat: I co dalej?

wtorek, 29 kwietnia 2014

Niezapomniane

Wreszcie zebrałam książki, które mi przychodzą do głowy, jak myślę o (mo)ich niezapomnianych historiach... Zastrzegam sobie prawo do aktualizacji :)

niedziela, 27 kwietnia 2014

"Czytelnik może żyć życiem tysiąca ludzi, zanim umrze. (…) 
Człowiek, który nie czyta, ma tylko jedno życie."

Wiosna w Westeros

"Pieśń Lodu i Ognia" George R. R. Martin

 

paratexterka.blogspot.de/2014/04/wiosna-w-westeros.html
Ostatnio "Gra o tron" znowu jest wszędzie - na portalach społecznościowych, w memach, w trailerach, w artykułach mediów opiniotwórczych, króluje co tydzień w prime time na HBO, a od dawna zajmuje czołowe miejsca na listach bestsellerów i księgarnianych półkach. Jako zdeklarowana zwolenniczka książek uparłam się, żeby najpierw przeczytać wszystkie tomy. Westeros wchłonęło mnie na miesiąc. I nie żałuję. Chcę jeszcze!

Inauguracja

Wreszcie się zmobilizowałam i oto jestem ja, paratexterka...