czwartek, 26 czerwca 2014

środa, 25 czerwca 2014

 "(...) przyjaźnie rodzą się wtedy, gdy kształtują się nasze osobowości, 
gdy na poligonie szkolnym i podwórkowym doświadczamy podobnych przeżyć, 
które czynią nas sobie bliskimi."

czwartek, 19 czerwca 2014

Po butach do celu

"Zaklinaczka butów" Helena Rubczak


Niby każda kobieta ma specyficzny stosunek do obuwia - noszonego, zauważanego i pożądanego. Są też takie, które ulubioną parę noszą, aż dosłownie zedrą podeszwy, a później znowu kupują ten sam model. Albo jeszcze inne, które wyruszając na zakupy wprawdzie mają konkretne wyobrażenie, wracają jednak zachwycone z parą zupełnie innego rodzaju. Helena Rubczak wylewnie opisuje w swojej książce przypadki ekstremalne, niektóre podobno z autopsji. Tu można sparafrazować pewne angielskie przysłowie: najlepiej pozna się kogoś, chodząc w jego butach...

czwartek, 12 czerwca 2014

O narodzinach Cmentarza Zaginionych Książek

"Książę Parnasu" Carlos Ruiz Zafón


Kolejny piszący mężczyzna, któremu nie potrafię się oprzeć, to Zafón. Wyjątkowo piękny język jego powieści nie może być jedynie zasługą tłumaczy (których wkładu nie kwestionuję) -  zaimponowała mi zarówno wersja polska, jak i niemiecka. Może kiedyś znajdę zapał oraz czas i opanuję hiszpański na tyle, żeby przeczytać w oryginale chociażby "Cień wiatru". Zazdroszczę tym, którzy to potrafią, ale nadal cieszę się niezmiernie, że kiedyś dostałam pierwszą powieść Zafóna w prezencie. Bo jako zdeklarowany bibliofil chciałabym się znaleźć na (a raczej w) Cmentarzu Zaginionych Książek. Gdyby tylko istniał.. A może gdzieś istnieje?

poniedziałek, 2 czerwca 2014

"To prawda, że kobiety mówią o wiele więcej niż mężczyźni. 
Ale gdy już przestaną, to słuchają i słyszą."

Maxymilian von Drewnitz ("Grand" Janusz Leon Wiśniewski)
"Miłość jako przykład klinicznej nerwicy lękowej? Coś podobnego! Ale tak niestety często jest..."

Weekend w Grandzie

"Grand" Janusz Leon Wiśniewski

 

http://paratexterka.blogspot.com/2014/06/weekend-w-grandzie.html
Życie pisze czasem książkowe historie i wtedy, niestety, czytanie trzeba odłożyć na później. Nawet te najbardziej wyczekane premiery. Planowałam opowiadanie Zafóna, ale nie zdążyłam, a że najnowszego Wiśniewskiego nigdy nie odpuszczę, to "Grand" miał bezdyskusyjne pierwszeństwo. Do tego obiektywnie trzeba zauważyć, że powieść promowana była intensywniej niż inne książki tego autora. Choć trudno się dziwić, skoro Grand Hotel w Sopocie prosperuje do dzisiaj. I to, co 'zrobił' dla niego Wiśniewski, zapewne już w ciągu ostatnich dni wpisało się w jego imponującą historię.