niedziela, 12 lutego 2017

Egzemplarz wybrakowany

"Papierowa dziewczyna" Guillaume Musso


Powieści Musso aktualnie łatwo spotkać na księgarnianych półkach, bo Francuz od kilku lat należy do tych płodniejszych współczesnych pisarzy. Ciekawe, czy kiedyś pobije Sparksa? W ilości, nie rzewności... W każdym razie "Papierowa dziewczyna" nie jest jego najnowszym tworem, ale już wystarczy, żeby wyrobić sobie zdanie o rodzaju twórczości Musso - i nie mam tu nic negatywnego na myśli. Wyjątkowy jest w tej powieści realizm z domieszką magii, której czar czytelnik w dużej mierze zawdzięcza samemu sobie. "Papierowa dziewczyna" to impulsywna powieść o powrocie do dawnego życia i szukaniu nowej weny, o miłości utraconej i spotkanej, a przede wszystkim o przyjaźni, rządzącej się własnymi prawami i nieposkromioną siłą. To żywiołowa historia z kapitalnym końcem.


Na "Papierową dziewczynę" i inne książki Guillaume Musso rzucałam już kilka razy okiem, ale zawsze jakoś coś mnie powstrzymywało, przekładałam na później, aż w końcu zapominałam. Ostatnim razem zaryzykowałam i wybór okazał się trafiony. Zawdzięczam tej powieści wydarzenia weekendowe nie do oderwania się i wciąż się uśmiecham na myśl o machinacjach Musso. Szczerze przyznam, że zaskoczył mnie pozytywnie. 

Twórca w tarapatach


Tom jest poczytnym autorem bestsellerowej trylogii, która czeka na ostatni tom, razem z rzeszą fanów i wydawnictwem przestającym okazywać zrozumienie dla prywatnych perypetii autora. Jak to w Hollywood bywa, wzniesienie się na wyżyny popularności nie jest wieczne, a spadając można sobie solidnie potłuc nie tylko pewną część ciała, ale przede wszystkim duszę. Opuszczony przez kobietę swojego życia pisarz sięga po rozmaite prochy i używki, izolując się od świata w swojej wartej miliony dolarów willi w Malibu. Nie skreśla go tylko dwójka przyjaciół, którzy towarzyszą mu od dzieciństwa spędzonego w jednej z najniebezpieczniejszych dzielnic Los Angeles. Pozornie modelowym relacjom tej trójki autor systematycznie dodaje coraz to głębsze dno, tworząc historią wiarygodną i autentycznie poruszającą, albo przynajmniej zwracającą uwagę. 

Pewnej burzowej nocy w willi półprzytomnego Toma pojawia się nieznajoma, która nie dość, że jest naga, to jeszcze uparcie twierdzi, że wypadła z niedokończonego zdania wybrakowanego egzemplarza jego świeżo drukowanej książki… Billie ma w sobie za grosz cierpliwości, nie jest skłonna do kompromisów, asertywność chyba nawet nie istnieje w jej słowniku. No ale przecież Tom sam stworzył tego potwora. Słowne potyczki tego duetu dostarczają od samego początku bez mała rozrywki. Jakim cudem takie charakterki wyruszają we wspólną podróż, nie wiem - wyczyn ten zrzucę na karby talentu autora. Grunt, że Billie przywraca Toma do życia, z tym, że teraz on musi przy życiu utrzymać ją… A resztę niech każdy doczyta sam.

Prawdziwych przyjaciół…


…ma się niewielu, ale za to na całe życie. "Papierowa dziewczyna" może i jest plikiem zapisanych kartek, ale niesie ze sobą wartości, których życzę każdemu. Musso nie dość, że fabułę rozkręca z filmowym - no dobrze, momentami ciut zbyt ekstremalny - rozmachem, to jeszcze hamuje z piskiem opon, żeby dać swojemu zrelaksowanemu (albo rozkręconemu) czytelnikowi moment na poważniejsze refleksje. To, co łączy bohaterów, może być w każdym z nas - tajemny krąg ludzi, których dzielą wspólne wspomnienia, uczucia i oczywistości, wydarzenia potworne i przyjemne, całonocne rozmowy i porozumiewanie się bez słów, bycie zawsze i wtedy, kiedy najbardziej tego potrzeba. I te momenty, w których można oniemieć - z zachwytu i szczęścia, że takich ludzi ma się blisko siebie. (Ja takich mam i jestem im za to wdzięczna każdego dnia. Przeżyłam momenty, kiedy z wrażenia i wzruszenia nie mogłam wydusić słowa, a jestem raczej gadatliwa… Takich wspaniałych szczerze życzę i Wam.)

Nadal się uśmiecham sama do siebie. Kto by pomyślał, że niepozorna powieść, jeden z wielu bestsellerów, zgarnięta - o zgrozo, znowu! - przez przypadek, dostarczy tyle pozytywnych emocji. Świetny jest nie tylko koniec. Autor, ustami Toma, staje murem za takimi wielkimi jak Sartre czy Eco, przypisując czytelnikowi połowę sukcesu (siły, magii?) powieści. Dostarcza mu wrażeń, rozrywki i refleksji, w pełni wykorzystując swoją siłę sprawczą. Nie warto dać się zmylić pierwszemu wrażeniu, jakie wywiera "Papierowa dziewczyna", bo jak już czytelnik poczuje się pewnie, to powieść dopiero się rozkręci. Nieźle to sobie Musso ukartował, ze wszystkim drugoplanowymi bohaterami włącznie. Może będzie z tego kolejna komedia romantyczna…? Dla mnie to książka, z którą warto spędzić wieczór lub weekend, i autor, po którego powieść na pewno jeszcze kiedyś sięgnę, spodziewając się ciepła, chaosu i podbudowującej historii. 

+

  • magiczny realizm, 
  • przyjaźnie od dziecka,
  • dogryzanie par bohaterów, do czerwoności, 
  • cnotliwa noc pewnej małżeńskiej pary i konsekwencje, kiedy książka urywa się na stronie 266... (jak i inne wątki poboczne),
  • cytaty rozpoczynające rozdziały, 

-

  • dużo krzyku/wykrzykników i nerwów, 
  • hollywoodzki glanz,
  • niektóre zdania przetłumaczone w szyku wątpliwym polonistycznie (ale to drobiazg, nie ma co się czepiać).


Komu polecam?  
Nie mogę jeszcze powiedzieć, jak tyka Guillaume Musso, "Papierową dziewczynę" polecam jednak wielbicielom Hornby'ego, a nawet i Sparksa, jaki i Ahern i Moyes. To pierwsze skojarzenia. Powieść ta jest odpowiednią lekturą na wieczór z książką zamiast komedią, z historią emocjonalną, poplątaną i pełną nieoczekiwanych zwrotów zdarzeń, w całym swoim wydźwięku optymistyczną i wcale nie aż tak oderwaną od rzeczywistości. Nie polecam jako pretekst do wzruszenia się do łez albo motor dla stonowanych rozważań o istocie prawdziwej przyjaźni. Pewnie więcej będzie miała czytelniczek, ale wcale bym się nie zdziwiła, gdyby potajemnie podebrałby ją jakiś facet, bo Musso wcale nie na kobietach tak się skupia…


A może też...


W cieniu

"Genialna przyjaciółka" Elena Ferrante











Babie lato?

"Zniknięcie Emily Marr" Louise Candlish











Za pan brat

"Niech będzie nam wybaczone" A. M. Homes












Rodzina w stanie rozpadu

"My" David Nicholls

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz