"Pełnia księżyca" Jim Butcher
Na samym początku "Pełni księżyca", drugiego tomu Akt Dresdena, przemknęła mi przez myśl obawa, że szykuje się schemat podobny do "Frontu burzowego": posucha, paranormalne zlecenie, (czarno)magiczne morderstwo i eskalacja, przeplatane kolejnymi kreskami w rysowaniu portretu głównego bohatera. Jakież było moje zdziwienie... Butcher bałamuci. Tu nowy bohater, tam inny potwór, aż tu nagle Dresden pokazuje ludzką twarz i kosztuje nowego wcielenia, nie definiując się w roli, którą każdy postronny by mu przypisał. Amerykański autor sięga do zamierzchłych wierzeń zachodnioeuropejskich i ponownie wyprowadza czytelnika w pole, niejednym punktem kulminacyjnym. Mieszanka nie do odpuszczenia.