czwartek, 4 października 2018

(Prze)Budzenie

“Virion. Obława” Andrzej Ziemiański


“Virion. Obława” Andrzej Ziemiański, fot. paratexterka ©
Na kontynuację historii Viriona nie trzeba było długo czekać - drugi tom ukazał się mniej więcej rok po pierwszym, co z kolei wróży zakończenie (albo przynajmniej kontynuację) cyklu w czasie dającym się przewidzieć. Jeśli “Virion. Wyrocznia” była jeszcze powieścią w powijakach, to w kolejnej części legenda ze świata Achai zaczyna wreszcie żyć własnym życiem, choć nie da się ukryć, że w przeciwieństwie do cesarzowej pępkiem owego świata nie jest. Co z kolei ponownie działa na korzyść całej historii… Ziemiański niby to próbuje zainteresować czytelnika poszukiwaniami ‘normalnej’ codzienności, a tak naprawdę sprawdza jego refleks, zdolność do kojarzenia faktów i pewnego rodzaju gotowość bojową. Świat przedstawiony otacza odbiorcę, nie dając mu większego wyboru, niż wciągnąć się w wielowątkowy wir wydarzeń. Virion robi się fantastyczny!


Będzie, co ma być, choć podobno sam autor (jeszcze?) nie wie, w ilu tomach. Ja już czekam na następny, bo po Ziemiańskim wszystkiego można się spodziewać. Mam tylko nadzieję, że nie pójdzie w ślady pewnego kolegi po fachu, który zwieńczenie swojej monumentalnej serii odwleka w nieskończoność… Na Ziemiańskiego - póki co - nie narzekam. Tylko powieść X poproszę…

Na dwoje babka wróżyła


grafika w “Virion. Obława” Andrzej Ziemiański, fot. paratexterka ©
Życie już dawno wymknęło się Virionowi spod kontroli. Droga wiedzie nie wiadomo gdzie. Złapania równowagi nie ułatwia towarzystwo, które nie jest w stanie wypowiedzieć nawet słowa, choć zapewne dla niektórych milcząca kobieta to skarb. Na pierwszy dobitny dialog nie trzeba długo czekać, a w powieść wsiąka się od razu - niezależnie od czasu, jaki minął od ostatniej lektury ze świata Achai. Można poczuć się jak ‘swój’, odwrotnie proporcjonalnie do głównego bohatera, który wszędzie czuje się jak obcy. Dni mijają, ale zmiany nie nadchodzą. Mogłoby się wydawać, że “Virion. Obława” to oczekiwanie na wyrok albo zabawa w kotka i myszkę. Nic z tych rzeczy. Choć szpony będą. 

Podobnie jak w pierwszym tomie, Virion nie gra pierwszych skrzypiec, choć może to być subiektywne odczucie. Postacie drugo-, a nawet dalszoplanowe są rewelacyjne. Nie dość, że wielu z bohaterów to indywidua, których nie sposób zaszufladkować, to jeszcze część z nich połączona jest w pary dobrane wyjątkowo trafnie. I nie chodzi o typ, status czy uczucia, tylko o umysły, a może instynkty. W końcu w cenie są zdolności do przeżycia w skrajnie niesprzyjających warunkach… Recydywista i uczeń, prefekt i sekretarz, czarownica i niewolnik - kombinacje, które na pierwszy rzut oka nie brzmią obiecująco, Ziemiański tak zręcznie zamienia w drużyny, że czytelnik mimowolnie kibicuje którejś ze stron. Pole do popisu postacie mają tym większe, im ciaśniejsze kręgi zatacza tytułowa obława. Rozgrywające się wydarzenia z jednej strony wyciągają z bohaterów ich prawdziwą naturę, z drugiej - uświadamiają, że ich powodzenie zależy od cech, które zrozumie tylko wtajemniczony. Takie zabiegi i zaskakują, i gwarantują przednią rozrywkę. 

Czekając na natchnienie…


tajemnicza dziewczyna, “Virion. Obława” Andrzej Ziemiański, fot. paratexterka ©Zanim zrodzi się legenda, autor jeszcze trochę poigra z czytelnikiem. W drugim tomie “Viriona…” wreszcie pojawią się prawdziwi szermierze natchnieni. Prawdziwi, bo ukształtowani przez doświadczenia (?) i świadomi swoich zdolności. Z tym że trudno doszukać się cech wspólnych Thesalosa/Horecha i Viriona, choć wciąż nie chcę spisywać tego młodego bohatera na straty. Ciekawe, co u Ziemiańskiego jest wyznacznikiem natchnienia; czy już się objawiło, tylko jeszcze nie jesteśmy tego świadomi, czy dopiero wszystko przed nami?

Mając do towarzystwa kompanów, o których przeszłości nic się nie wie; ożywającą upiorzycę, po której nie wiadomo, czego się spodziewać; czy mistrza czarnych scenariuszy, który z zupełnie niejasnych powodów ma znacznie więcej szczęścia niż inni, po prostu nie można się nudzić. Oczywiście nie obędzie się bez nieodzownych sprośnych tekstów i pyskówek poniżej pasa (haha.), ALE: u Ziemiańskiego takie samo prawo bytu ma śliniący się, zboczony oblech, co perfidna i pozbawiona skrupułów baba, kastrująca mężczyzn. Jeżeli kogoś to razi, zapewne nawet nie wstąpił do świata Achai i takie ma prawo. Jeśli ktoś zdążył już przywyknąć do fantastyki w wydaniu Ziemiańskiego, przymknie oko na szowinistyczne i seksistowskie dokazywania i tym razem. Ja widzę w niej wiele walorów niż przegięć. 

A jak podsumować prequel Achai? Żadnych dup, cycków czy speckurew, a tym bardziej dominacji polskiej marynarki wojennej. Niedługo będzie jatka. Natchniona i fantastyczna. 

+

  • dowcip i refleks,
  • przypomnienie wydarzeń z poprzedniego tomu, nieinwazyjnie wplecione w bieżące, 
  • “mężczyźni z gatunku myślących” ;)
  • sprytnie dobrane duety bohaterów, 
  • pani Nikt,
  • “babski instynkt”,
  • ilustracje, jak zawsze,
  • kapitalna końcówka!


-

  • po łóżku do celu,
  • skłonności sadystyczne pewniej jednostki,
  • nieprzyjaciółki,
  • niemówiąca kobieta - nie może być ;)


Komu polecam?

“Virion. Obława” nie dość, że zadowoli tych, którzy w świece Achai czują się jak u siebie, to jeszcze rozwieje wątpliwości co do sensu całego przedsięwzięcia, które mógł po sobie pozostawić pierwszy tom. Nie polecam tym, którzy liczą na natłok wydarzeń i szaleńcze tempo, albo natchnione fechtunki, bo na to chyba dopiero przyjdzie czas… Dla mnie druga część była dużo lepsza niż pierwsza, więc życzę autorowi dalszej tendencji zwyżkowej


A może też...

“Virion. Wyrocznia” Andrzej Ziemiański, fot. paratexterka ©

Tchnienie (w) szermierza

“Virion. Wyrocznia” Andrzej Ziemiański 








Pomnik i inne pokusy

"Pomnik Cesarzowej Achai. Tom IV" Andrzej Ziemiański







I po pomniku…

"Pomnik Cesarzowej Achai. Tom V" Andrzej Ziemiański 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz