środa, 10 października 2018

(Za)Maas(kowany) fenomen fae, cz. 1

“Dwór cierni i róż” Sarah J. Maas


Mojej Madzi..

“Dwór cierni i róż” Sarah J. Maas, fot. paratexterka ©
W ostatnich latach popularność Sarah J. Maas rośnie z tomu na tom - i to niezależnie od tego, czy jest on kontynuacją serii “Szklany tron”, czy kolejną częścią “Dworu cierni i róż”. Ta amerykańska autorka pisze o czymś, co niby może żyć jedynie w naszej wyobraźni, ale jednocześnie pobrzmiewa tym, co tak naprawdę jest w nas głęboko zakorzenione, z czymś nam się kojarzy. Maas ewidentnie inspiruje się rozmaitymi tekstami kultury współczesnej, ale ich nie kopiuje ani nie stara się wydać w lepszej wersji. Ona zwyczajnie dorzuca swoje tajne składniki do przepastnego kotła, jakim jest gatunek fantasy. Pierwszy tom “Dworu cierni i róż” porywa czytelników do Prythianu, gdzie rządzą różnice, magiczne moce i istoty niepojęcie potężne. Sięgając po tę serię, trzeba liczyć się z grożącym zatraceniem, bo po kilku stronach wiadomo, że nie spocznie się aż do finału…

czwartek, 4 października 2018

(Prze)Budzenie

“Virion. Obława” Andrzej Ziemiański


“Virion. Obława” Andrzej Ziemiański, fot. paratexterka ©
Na kontynuację historii Viriona nie trzeba było długo czekać - drugi tom ukazał się mniej więcej rok po pierwszym, co z kolei wróży zakończenie (albo przynajmniej kontynuację) cyklu w czasie dającym się przewidzieć. Jeśli “Virion. Wyrocznia” była jeszcze powieścią w powijakach, to w kolejnej części legenda ze świata Achai zaczyna wreszcie żyć własnym życiem, choć nie da się ukryć, że w przeciwieństwie do cesarzowej pępkiem owego świata nie jest. Co z kolei ponownie działa na korzyść całej historii… Ziemiański niby to próbuje zainteresować czytelnika poszukiwaniami ‘normalnej’ codzienności, a tak naprawdę sprawdza jego refleks, zdolność do kojarzenia faktów i pewnego rodzaju gotowość bojową. Świat przedstawiony otacza odbiorcę, nie dając mu większego wyboru, niż wciągnąć się w wielowątkowy wir wydarzeń. Virion robi się fantastyczny!

piątek, 28 września 2018

"Jeśli jesteś przydatnym człowiekiem, dbasz o swój umysł, ciężko pracujesz, żeby zdobyć przydatną wiedzę, stajesz się kimś. I dostaniesz nagrodę."

niedziela, 23 września 2018

"Prosta zasada postępowania z kobietami (...). Nie słowa, nie definicje ani skomplikowane pojęcia logiczne. Najlepsza droga to uczucia, emocje i poznawanie stanów duszy."

niedziela, 16 września 2018

Matka in spe

“Rok we mgle” Michelle Richmond


Michelle Richmond “Rok we mgle”, fot. by paratexterka ©
Rok, w którym traci się kogoś bliskiego, rysuje się czarną plamą na pamięci, z mniej lub bardziej ostrymi krawędziami. Z jednej strony chce się pamiętać jak najwięcej o tej osobie, utrzymać ją przy pewnego rodzaju życiu, z drugiej - zapomnieć to straszne wydarzenie, wyprzeć uczucie pustki, wymazać z wyobraźni obrazy, które pojawiają się przed oczyma bez ostrzeżenia. “Rok we mgle” to studium rozpaczy, przekopywania pamięci w poszukiwaniu pozornie nieistotnych szczegółów, ale przede wszystkim powieść o wierze, determinacji i uczuciu, które w żadnym wypadku nie jest oczywiste. To książka męcząca poczuciem bezradności, która zapunktuje niebanalnym zakończeniem - jednak tylko u tych, którzy zniosą rok poszukiwań coraz bardziej skazanych na porażkę.
"Z niektórymi ludźmi można żyć przez długie lata i nigdy nie zrozumieć ich prawdziwej natury, innych z kolei bardzo łatwo rozszyfrować, jak książkę, w której podkreślono najważniejsze fragmenty."

sobota, 8 września 2018

Zabawy w zaufanie

“W żywe oczy” JP Delaney 


JP Delaney “W żywe oczy”, fot. by paratexterka ©
JP Delaney zaprasza na spektakl, w którym czytelnik zatraca się od pierwszej sceny, nie wspominając już o aktorach. “W żywe oczy” konsekwentnie gra na nerwach, wyobraźni i psychice. Trudno rozstrzygnąć, kto zasługuje na większe laury - aktor czy reżyser? Łatwo się jednak zgodzić, że całość wywiera mocne wrażenie, zwodząc i prowokując podczas poszukiwania nagiej prawdy. Aż nie chce się wierzyć, że gdyby nie sukces “Lokatorki”, autor mógłby nie dać swojemu następnemu thrillerowi drugiego życia. Swoją drogą ciekawe, jakie było to pierwsze? “W żywe oczy” to przednie przedstawienie, niepozwalające wierzyć w to, co się widzi*. A czytelniczy wzrok może dostrzec wiele. Co wcale nie ułatwia przejrzeć prawdziwych intencji… Wybierz, komu zaufać, a przekonasz się, jaką rolę odegra.