wtorek, 19 stycznia 2021

Feeria magii, cz. 4

“Krwawe zwierciadło” Brent Weeks, fot. paratexterka ©
“Krwawe zwierciadło” Brent Weeks


Gdzie się podział impet, którym kończył się poprzedni tom? Akcja czwartej części cyklu o Powierniku Światła lawiruje między salonami a odległymi zakątkami, choć często to, co skrzętnie ukrywane, bohaterowie mają pod samym nosem. Zupełnie, jakby Weeks wprawdzie wiedział, w którym kierunku podąża, ale potrzebował się upewnić – jeszcze raz sprawdzić, czy wszyscy są gotowi na finał. “Krwawe zwierciadło” to nowe role, stare nawyki i kolory, które albo rozbłysną oślepiającym światłem, albo rozpłyną się jak tęcza na niebie.

czwartek, 7 stycznia 2021

Feeria magii, cz. 3

“Okaleczone oko” Brent Weeks, fot. paratexterka ©

“Okaleczone oko” Brent Weeks


Takiego rozwoju wypadków, rozmachu i wystawiania na próby nie można było spodziewać się, choć potencjał serii gorał na dłoni. Uczciwym będzie stwierdzenie, że moloch, jakim jest trzecia część Sagi Powiernika Światła, rozpędzał się adekwatnie do gabarytów (prawie 1000 stron!) – dla wtajemniczonych: w żółwio-niedźwiedzim tempie. Kiedy już wszystkie trybiki wprawione zostały w ruch, przerywanie komuś lektury ostatnich dwustu stron grozi katastrofą o nieprzewidywalnych skutkach. Nie polecam przerywać, a czytać? Jeszcze jak!

środa, 30 grudnia 2020

Paratexter(s)ki 2020

Lepiej cieszyć się z tego, co się wydarzyło, niż po raz n. biadolić, że czegoś się nie zdążyło, coś się nie podobało, a wszystko to w ogóle poszło nie tak, jak powinno, albo wcale się nie udało. Poszukując pozytywnych aspektów szczególnego roku 2020.*, przejrzałam jeszcze raz przeczytane pozycje i wybrałam te, które nadal dobrze wspominam. Nie będę liczyć (nie)pobitych rekordów, bo tym razem jest jakoś inaczej. Ale mogło być gorzej! Niewiele stałych w tym roku, więc niech czytanie z nami pozostanie – mniej lub bardziej.

sobota, 5 grudnia 2020

Feeria magii, cz. 2

“Oślepiający nóż” Brent Weeks, fot. paratexterka ©
“Oślepiający nóż” Brent Weeks


Nie ma nic lepszego niż seria fantasy, która wciąga tak finezyjnie, że setki stron czyta się niespostrzeżenie. Drugi tom Sagi Powiernika Światła wznosi na wyższy poziom to, co oczarowało w poprzedniej części: niespotykany typ magii, postacie z pokruszonymi historiami, bieg wydarzeń, nabierający tempa i znaczenia coraz bardziej zrozumiałego dla czytelnika. Jeśli doda się do tego artefakt o działaniu zgoła odwrotnym niż kompas, wyobraźnia rozwija żagle i mknie w chaos, który tylko się zagęszcza.

czwartek, 3 grudnia 2020

Premierowy (para)text pod drzewo 2020

Premiery 2020, fot. paratexterka ©
W tym roku nic nie idzie zgodnie z planem, niektórym nawet czytanie. Podczas gdy jedni dzięki nadmiarowi wolnego czasu bili swoje rekordy czytelnicze, ja się jakoś prześlizgiwałam po kolejnych pozycjach, aż niedawno porwałam się na serię mającą uratować mi rok i stał się cud – plan nie spalił na panewce! Zanim wybiorę kilka pojedynczych premier 2020, postawię właśnie na serie, które w tych labilnych czasach sprezentują czytelnikowi świat określony i obramowany, choć tak odmienny od naszego. A co planujesz sprezentować Ty? Może pomogę?

piątek, 13 listopada 2020

Feeria magii, cz. 1

“Czarny Pryzmat” Brent Weeks, fot. paratexterka ©
“Czarny Pryzmat” Brent Weeks


Na początku Sagi Powiernika Światła trudno o lepszego przewodnika niż ten, któremu przyszło szerzyć sprawiedliwość i strzec tajemnic, mogących zasiać zniszczenie. Nawet jeśli prawdziwy fan fantasy przewijające się tu motywy gdzieś już kiedyś spotkał, to zmieniają one oblicze w świetle magii barw autorstwa Brenta Weeksa. “Czarny Pryzmat” uruchamia machinę, na którą wskakuje się, nie mając pojęcia, dokąd zmierza. Porywający świat, bohaterowie z aurą i impet wydarzeń wyrywający z tu i teraz – magia!

piątek, 6 listopada 2020

Lub (m)nie

“Pieprzyć to! Jak przestać spełniać cudze oczekiwania, a zacząć własne“ Alexandra Reinwarth, fot. paratexterka ©
“Pieprzyć to! Jak przestać spełniać cudze oczekiwania, a zacząć własne“ Alexandra Reinwarth


Książka, której jedni ukradkiem się przyjrzą i nieśmiało pomyślą: “To do mnie..”, a którą inni, o ile w ogóle zauważą, zignorują – bez jakichkolwiek złych intencji. Podobnie skrajne reakcje może wywołać byle sytuacja dnia codziennego. Niemiecka autorka pół żartem, pół serio dzieli się spostrzeżeniami na temat tego, jak nie robić czegoś, czego robić się nie chce, nie zostając przeklętym. Z “Pieprzyć to!” żaden must-read, ale jak już komuś wpadnie w oko, to chyba znak, żeby zajrzał. Nie zaszkodzi.

niedziela, 1 listopada 2020

Nie w planie

“Dwa dni w Paryżu” Jojo Moyes, fot. paratexterka ©
“Dwa dni w Paryżu” Jojo Moyes


Miesiące miodowe, które dzieli prawie wiek; części garderoby spełniające zadanie zgoła inne, niż ich pierwotne przeznaczenie, aż w końcu ludzie przewracający życie do góry nogami – Moyes pokazuje, jak cieszyć się chwilą, z tym że nie w sposób, do jakiego przywykli czytelnicy jej słodko-gorzkich powieści. “Dwa dni w Paryżu” są jak migawki, mające dać do myślenia, albo jak magia momentów, która nie chce przeminąć. Chwile uchwycone, ale ulotne, chociaż może i odwrotnie? Kwestia perspektywy. 

wtorek, 27 października 2020

Wersja (nie)prawdziwa

“Saturnin” Jakub Małecki, fot. paratexterka ©
“Saturnin” Jakub Małecki


Marzenia marzeniami, a życie i tak napisze własne zakończenie. W kolejnej poruszającej powieści Małecki staje w szranki z losem. Wyposaża swoje postacie w niewolące pragnienia i przyrzeczenia determinujące ich decyzje. Pozwala im sięgać gwiazd, a porażki przeżuwać po kres ich dni. Prawdziwość nie do podrobienia czyni “Saturnina” nośnikiem prawd bliskich każdemu z nas. To jedna z historii, którą mogło napisać samo życie, choć o szczególnym znaczeniu dla autora. Tylko on mógł tchnąć w nią to ‘coś’.

niedziela, 18 października 2020

Jedna wielka tajemnica

“Żałobnica” Robert Małecki, fot. paratexterka ©
“Żałobnica” Robert Małecki


Mało kto potrafi z taką pieczołowitością wykreować i tak konsekwentnie podtrzymać nastrój powieści, jak Robert Małecki. Czytelnik zanurza się w jego kryminały, a otrząsa dłuższą chwilę po przemyśleniu ostatniej rewelacji. Tych nie zabraknie w “Żałobnicy” – krzyż na drogę temu, kto zdąży zwątpić, choć sprawiedliwie będzie przyznać, że autor nie ułatwia przeprawy. Historia pokiereszowanych postaci może przytłoczyć, ale wytrwałych czeka seria odkryć, na które nie tylko z początku nic nie wskazuje.