Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brunonia Barry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brunonia Barry. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 września 2014

"Pojęłam, że wszyscy dostajemy dary. Małe i duże"

[tłumaczenie własne, org.:
"Ich habe begriffen, dass wir alle Gaben bekommen. Kleine und große."]

"Jeżeli (komuś) wybaczamy, wybaczamy też samemu sobie."

[tłumaczenie własne, org.:
"Wenn man vergibt, vergibt man auch sich selbst."]

"Nie ma przypadków. (…) Wszystko ma jakąś przyczynę."

[tłumaczenie własne, org.:
"Es gibt keine Zufälle. (…) Alles hat einen Grund."]

czwartek, 11 września 2014

Salem miastem tolerancji - sny, schizy i inne dysonanse

"Wróżby z koronek" Brunonia Barry


Tego się nie spodziewałam… Eastwick i Salem wprawdzie dzieli kilka godzin jazdy, w planach miałam jednak niezobowiązującą podróż po podobnych konotacjach kulturowych - czarownicach, urokach i wybrykach nie do końca normalnych kobiet. Przynajmniej z tym ostatnim trafiłam. Zamiast magii omamiła mnie jednak potęga ludzkiej psychiki. Przesadą byłoby twierdzić, że pochłonęłam tę powieść jednym tchem. Z perspektywą chorej psychicznie bohaterki pogodziłam się dopiero stopniowo, po sporych trudnościach na początku. Nie wiem dokładnie, w którym momencie cudze widzenie świata stało się moim spojrzeniem, ale chyba właśnie na tym polega magia książek - na patrzeniu różnymi oczami i istnieniu w rozmaitych życiach.