“Jestem Marysia i chyba się zabiję dzisiaj” Mery Spolsky
Tego debiutu lepiej nie oceniać po okładce, bo ani przewrotny tytuł, ani stonowana szata graficzna nie zwiastują pozytywnego kopa, którym częstuje czytelników autorka. Zbiór przemyśleń w różnych formach i kształtach, dający po oczach jak modne neony, to znowu trącający czułe struny, skrywane przed całym światem – Mery Spolsky trudno ubrać w słowa. Najlepiej, jak sama przemówi jej artystyczna dusza, której myśli aż chce się (po)słuchać.









