poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Bibliotekarki w bryczesach

“Światło w środku nocy” Jojo Moyes, fot. paratexterka ©
“Światło w środku nocy” Jojo Moyes


Historie Moyes zwykle niosą nadzieję, choć niesprawiedliwością byłoby zbywać je jako naiwne. Autorka wnikliwie studiuje ludzkie wnętrza i wyposaża swoich bohaterów w cechy, dzięki którym targają się oni na czyny zmieniające rzeczywistość innych na lepsze. “Światło w środku nocy” porusza jednak problematykę mogącą przekroczyć granice wyobraźni, wyrozumiałości i cierpliwości współczesnej czytelniczki. Książka nie dla każdej niezależnej kobiety.


Jojo Moyes po raz kolejny połączyła w swojej powieści dwie ze swoich największych pasji: literaturę i jazdę konną. Na korzyść tej opowieści przemawia fakt, że konne biblioteki nie są żadnym wymysłem autorki, a doprawdy zapisały się w historii Stanów Zjednoczonych. Niemniej osadzenie akcji w specyficznych, paternalistycznych realiach przemówi jedynie do czytelniczki świadomej tego, na co się pisze. Jeśli odważne i zdeterminowane bohaterki są pożądanym towarzystwem, to dobrze trafiła. Ktoś, kogo temat równouprawnienia nie interesuje kompletnie, nie powinien nawet sięgać po tę pozycję.

Kobiety z misją


Pod koniec lat 30. XX w., w małym miasteczku w Kentucky powstaje biblioteka, mająca na celu szerzyć czytelnictwo wśród miejscowej ludności oraz rodzin zamieszkujących trudno dostępne tereny. Nie byłoby w tej inicjatywie nic dziwnego, gdyby nie opierała się na barkach kobiet. A w Ameryce tamtych czasów miejsce kobiet było zupełnie gdzie indziej… 

“Światło w środku nocy” Jojo Moyes w świetle dnia, fot. paratexterka ©
“Światło w środku nocy” opowiada o kobietach, które przypadkiem połączył wspólny, szczytny cel; misja, która od każdej z nich wymaga przełamania. Żadna z bohaterek nie jest do końca pogodzona z tym, co przyniosło jej życie, ale nie każda ma w sobie tyle siły, żeby się temu przeciwstawić. Czy razem raźniej, trudno osądzić przez długi początek powieść. Postawy i wybory postaci można poddawać pod dyskusję, ale nie ma co kwestionować wartości rodzącej się przyjaźni. Z kobiecą nicią porozumienia już tak chyba z natury rzeczy jest, że trudno (się) zdecydować, jak ją sprecyzować. Lecz kiedy pojawiają się jej przejawy, nie podlegają dyskusji.

Kończyć, nie kończyć, kończyć…


Spodobała mi się idea konnej biblioteki, zaangażowanie bohaterek i przemawianie za pomocą książek. To jednak nie wystarczyło, żeby ta powieść Moyes do mnie przemówiła – czego zwyczajnie się nie spodziewałam. Mimo starannego wykreowania realiów tamtego okresu nie znalazłam w nich nic, co by mnie zatrzymało i skłoniło do głębszej refleksji. Czytałam, żeby skończyć, co było tym cięższe, że następujące po sobie, istotniejsze wydarzenia nie przyśpieszały akcji ani nie wzbudzały we mnie większego zainteresowania. Chociaż sama chęć dobrnięcia do ostatniej strony może przemawiać za tym, że nie było aż tak źle.

Niestety, nadal nie dorosłam do tego, żeby zamykać książki bez przeczytania do końca, po czym od razu je oddawać, dając im drugie życie. “Światła w środku nocy” nie przeczytałabym wiedząc, w jakich czasach się dzieje i do jakiego stopnia koncentruje się na kobietach. Nie potrafiłam wczuć się w przedstawiony świat, dlatego oszczędzę sobie dalszych dywagacji. Niestety, to pierwsza powieść Jojo Moyes ‘nie dla mnie’. I oby ostatnia!


  • idea obwoźnej biblioteki,
  • pozorne szorstkości i miękkie serca,
  • przeistaczanie się obcości w swojskość oraz czyny, które znaczą więcej niż czcza paplanina,


  • nierówności, niesprawiedliwości i nieodwracalności,
  • sceny przedstawione tak żywo, że na samo wspomnienie wykręca żołądek – od świniobicia i innych chwil, gdzie cierpi zwierzę, po trwający kilka stron poród – nie dla wrażliwych,
  • dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane…

Komu polecam?

Myślę, że tym razem Jojo Moyes napisała książkę o kobietach dla kobiet. Nie polecam jej czytelniczkom, które nigdy nie zastanawiały się nad tym, przez co kiedyś musiały przejść nam podobne, żebyśmy my mogły dzisiaj być tu, gdzie jesteśmy – i nie mam tu na myśli nic negatywnego, bo sama klasyfikuję się do tej grupy. Ta tematyka po prostu nigdy mnie nie interesowała. Wiedzę, jaką posiadłam na ten temat, przyjęłam jako fakty, bez głębszej refleksji. Taka jestem. Jeśli jednak ktoś lubuje się w klasyce literatury kobiecej lub chętnie stawia czoła przeciwnościom losu z silnymi postaciami płci pięknej, śledzi wyłamywanie się z ram społecznych czy przeobrażanie akceptowalnych wzorców, przepadnie podczas lektury “Światła w środku nocy”, bo że czyta się ją tak, dobrze jak każdą Jojo, nie muszę wspominać.



A może też...

“We wspólnym rytmie” Jojo Moyes, fot. paratexterka © “Ostatni list od kochanka” Jojo Moyes, fot. paratexterka ©
 "Moje serce w dwóch światach" Jojo Moyes, fot. by paratexterka © "Kiedy odszedłeś" Jojo Moyes, fot. by paratexterka © "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes, fot. by paratexterka ©

2 komentarze:

  1. Wzruszająca historia kobiet, które walczą o siebie w XXI wieku, w małej wsi zdominowanej przez zamożnych mężczyzn. Mają też wsparcie w swoich partnerach, którzy szanują je i doceniają. Warto przeczytać tą książkę.

    OdpowiedzUsuń