sobota, 29 sierpnia 2015

Indus style - EU size

"Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie Ikea" Romain Puértolas


Kacpru*

 http://paratexterka.blogspot.com/2015/08/indus-style-eu-size.html
Dlaczego niebezpieczne łóżko z dwustoma gwoździami jest dużo droższe niż model z 15 tys. gwoździ…? Tego nie potrafi zrozumieć nawet zawodowy fakir, który z zapadłej dziury gdzieś na indyjskiej pustyni wyrusza do paryskiej Ikei w celu nabycia nowego mebla. Samym tytułem Puértolas zapowiada powiastkę nieprawdopodobną - krótką, dynamiczną i śmieszną, z niespodziewanym drugim dnem. Definitywnie coś dla ciekawskich, albo takich, którzy z hinduskim stylem bycia, pracy czy życia mają większe doświadczenie. Nie przychodzi mi do głowy porównanie, więc nadal nie wiem, czego w przyszłości się spodziewać po powieści napisanej w miesiąc… Miało być zabawnie i było, choć śmiechem nie wybuchałam. A szkoda, bo na własne uszy słyszałam, że można. 


Romain Puértolas, były policjant i strażnik graniczny, aktualnie francuski pisarz, wprawdzie nie doczekał się (jeszcze) wpisu w polskiej wikipedii, na swoim koncie ma już jednak oprócz "Niezwykłej podróży fakira…" następną powieść, napisaną podobno w dwa tygodnie. Jak tak dalej pójdzie, prześcignie własne myśli… 

Kobra, Hindus i nowe łóżko


38-letni hinduski chudzielec - Okurde, tzn. Powsinoga, a właściwie Pooshyanoghart Ocoordhay Bhaythel - cieszył się w swojej mieścinie sławą cudownego dziecka, obdarzonego magicznymi mocami. Zarabiał na życie jako fakir do momentu, aż jego realne potrzeby fizjologiczne zdarły maskę z pupilka maharadży. Na końcu świata (czyt.: w Europie) pojawił się jednak rekwizyt, który pomógłby mu odzyskać nadprzyrodzone siły: łóżko z Ikei, nabijane setkami (tysiącami) gwoździ. I tak Hindus wyrusza do Paryża w odświętnym garniturze rodem z Bollywood, nigdy nieściąganym turbanie, z długim wąsem i podrabianym, jednostronnie zadrukowanym banknotem 100 € w ręce. Wróży kłopoty…? To dodajcie do tego jeszcze Cygana, który wiezie taksówką opisanego delikwenta do Ikei znacznie bardziej odległej od lotniska Charles'a de Gaulle'a… 

Ciąg nieprzewidywalnych zdarzeń powoduje, że Poosh (inne wersje pozostawiam do odkrycia osobistego) odwiedza (nota bene: nie Zwiedza) Francję, Anglię, Hiszpanię i Włochy. Kto jednak liczy na lekko wyimaginowany przewodnik w hinduskim stylu, mocno się przeliczy. Nici z Barcelony. No dobrze, trochę Rzymu… Cała ta podróż dokumentuje jednak, pół żartem, pół serio, jak fałszywy fakir o cocacolowych oczach zmienia się w pisarza, a przede wszystkim dobrego człowieka

Pozory mylą…?


Pierwsza jest Marie. Przypadkowa ofiara przeistacza się w miłość od pierwszego wejrzenia (drugiego przemyślenia?) i pewnego rodzaju patronkę podróży Poosha, który przerzucany z państwa do państwa poznaje blaski i cienie Zachodu. Spotyka ludzi zarówno biednych (imigrantów), jak nieprawdopodobnie bogatych (aktorka), dzięki którym dostrzega żałosny fałsz swojego dotychczasowego życia. Spala się ze wstydu (nie, żaden fakirski trick, błaha przenośnia). W imię miłości (do kobiety poznanej w restauracji Ikei - nie dodam), zaczyna się zmieniać

Jeżeli miałabym wybrać walor powieści, to podobało mi się obnażanie. Romain Puértolas ma wprawę, kilka lat temu bowiem razem z kolegą obrażali tricki magików, iluzjonistów etc. na własnym kanale youtube'owym, The Trickbusters. Jak na mój gust w sposób przerysowany i nietrafiający w moje poczucie humoru (chyba francuskiego nie łapię…), przez innych krytykowanych dużo większym kalibrem. Rzecz gustu, jednak zawsze jakieś wytłumaczenie na zainteresowanie postacią fakira. Drugi aspekt, czyli fala imigrantów zalewających Europę, również poruszony w "Niezwykłej podróży fakira…", aktualny jest dziś na skalę przypominającą okres obu wojen światowych. Zaskoczył mnie. Jako board guard, Romain Puértolas zetkną się z tym problemem osobiście. Natomiast w swojej powieści głównie prześmiewa procedury i podrzucanie sobie nawzajem 'zgniłych jajek' przez państwa sąsiadujące… Choć przyznam, że Dużagłowa chwyta za serce. 

*Cel uświęca środki - osobista dygresja


"Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie Ikea" to kolejny podarek urodzinowy. Zastanawia mnie, co skłoniło 11-letniego darczyńcę (jak dobrze przypuszczacie, czytającego głównie lektury szkolne, przy dobrych wiatrach… i książki o elaboracji, polowaniach etc.) do wybrania właśnie powieści Puértolasa. Podejrzewam, że perspektywa Hindusa w Ikei, skoro biedny, tyle się nasłuchał… W każdym razie darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby, a w tym przypadku najbardziej liczy się staranie, wybieranie i sprezentowanie (czyli środek uświęcił cel). Utwierdziłam się w przekonaniu, że współczesna francuska literatura na razie mi nie leży… 

… i że pomaganie jest takie proste… Dziękuję! 

+

  • historia tego, jak obcy ludzie pobudzają do zwierzeń
  • przynajmniej początkowe (czytaj: …),
  • elektrowtrząsy,
  • absolutnie absurdalny rozwój wypadków,
  • powieść w powieści i sławetna koszula, 
  • hołd dla Sophie Marceau ;)
  • ten specjalny rodzaj lewitacji, kiedy komuś pomagasz...


-

  • niektóre tłumaczenia, np. Indus - dlaczego nie po prost Hindus…?!
  • próby przeplatania żaru serio…


Komu polecam? 

O kurde, nie wiem… Nie polecam "Niezwykłej podróży fakira, który utknął w szafie Ikea" tym, którzy razem z tytułowym bohaterem chcą zwiedzić kilka europejskich stolic. No chyba, że z perspektywy lotniska, luku bagażowego albo hotelu. Polecam na długą i nudną podróż pociągiem lub innym naziemnym środkiem transportu, samolotem mniej. Sami sprawdźcie, dlaczego. A ja już nic więcej nie wymyślę, bo Millennium 4 czeka od wczoraj (premiera!!!) i dłużej się nie powstrzymam :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz