czwartek, 17 maja 2018

Z pokolenia na pokolenie

“Przesilenie” Katarzyna Berenika Miszczuk


“Przesilenie” Katarzyna Berenika Miszczuk, fot. by paratexterka ©
Cykl “Kwiat paproci” ukoronowany został czwartym tomem. Miszczuk jeszcze raz wraca do Bielin, żeby ostatecznie spleść wszystkie wątki i, jakby tego było mało, zakończyć je dolaniem oliwy do ognia. “Przesilenie” wyjaśni wiele z tego, o czym dotychczas zaledwie wspominano, choć nie obędzie się też bez rewelacji, które w poprzednich częściach nikomu nie przyszłyby do głowy. Kompletny już “Kwiat paproci” ożywia słowiańskie wierzenia, przerysowuje przywary irytujące ponadczasowo i zabiera w podróż po alternatywnej, fantastycznej Polsce, gdzie postęp nie wyklucza podtrzymywania tradycji zamierzchłych czasów. Pierwszy taki (znany mi) rodzimy i współczesny pomysł literacki, wciągające wykonanie, aż w końcu finał, który chyba nie mógł być lepszy - nawet jeśli nie każdy uzna “Przesilenie” za najbardziej efektowny tom tej serii.


Przyznam, że chodziły mi po głowie czarniejsze scenariusze dotyczące zakończenia, a zwłaszcza jeden, za którego zrealizowanie na autorkę chyba rzuciłabym klątwę. Miszczuk wybrała jednak opcję, którą da się zaakceptować, przy czym starała się podtrzymywać zainteresowanie czytelnika do ostatnich stron - a te niespodziewanie zapały ogniem jeszcze raz.

Nie takie Dziady straszne


szeptucha skompletowana, czyli “Przesilenie” Katarzyna Berenika Miszczuk, fot. by paratexterka ©
Praktyki Gosi u szeptuchy dobiegają końca, przed bohaterami ostatnie dwa święta - Dziady, święto zmarłych, i Szczodre Gody, celebrujące tytułowe przesilenie, nadejście nowego roku. Nadszedł również czas, żeby ponieść konsekwencje swoich wyborów, wywiązać się z obietnic, dopowiedzieć przemilczane, a nawet wyznać winy. Do podjęcia ostatecznej decyzji, co ciekawe, nie zostanie zmuszona tylko główna bohaterka. Ale w czym tkwi szkopuł, skoro dola każdego jest z góry przesądzona? Jakie ma znaczenie, co kto wybierze? A jeśli jednak ma? Kolejne wydarzenia są jak niedopałki rzucane na łatwopalny grunt, który w każdej chwili może buchnąć płomieniem. Tym razem na pożar trzeba poczekać, ale pożoga jest nieunikniona

Gdyby o Dziadach rodem z cyklu o szeptusze uczono w szkołach, zapewne wielu z nas miałoby dzisiaj większe pojęcie o wierzeniach, które współcześnie nie są już przekazywane z dziada pradziada. Z jednej strony szkoda, bo to przecież nasze polskie dziedzictwo kulturowe, z drugiej - szansa dla Miszczuk (i innych twórców) na przyciągnięcie uwagi. Szczerze mówiąc, liczyłam na to, że “Przesilenie” pociągnie tempo z końcówki “Żercy” i ostatnią część pożrę w mgnieniu oka. To chyba byłoby zbyt piękne, w dodatku utrudniło pożegnanie. Albo się przeliczyłam, albo podświadomie nie mogłam rozstać z tą historią. No ale nie ma tego złego… W podziękowaniach autorka przyznaje, że chciała stworzyć bohaterów jak żywych i moim zdaniem jej się to udało: przewrażliwiona, skłonna do histerii główna bohaterka (skąd ja to znam?); gburowaty, niedający niczego po sobie poznać samiec alfa; Baba Jaga, której do końca nie da się rozgryźć; perwersyjny, szalony wręcz bóg ognia i masa innych postaci, wyposażonych w cechy charakteru, które zapewne nie w tak fantazyjnym wydaniu, ale chyba każdemu z nas o ile nie pokrzyżowały planów, to chociaż przecięły drogę.

i po szeptusze... “Przesilenie” Katarzyna Berenika Miszczuk, fot. by paratexterka ©Dlaczego “Kwiat paproci”? 

Znane skomponowano na nowo, dodano szczyptę tradycji i tajemniczości, po czym zamieszano niezbadanymi wyrokami boskimi, wzburzając wybuchowymi charakterami przyziemnymi. Efektem jest mamiąca mikstura, która - jeśli przypadnie do gustu - nie wymknie się wspomnieniom. Nie wiem, na ile autorka zinterpretowała pradawne wierzenia, a ile w nich prawdy opartej na źródłach, ale fakt, że się sięgnęła do takich korzeni, należy do największych walorów tej serii. Zajmujące, frapujące, aż w końcu zabawne są podkolorowane postacie z różnych rzeczywistości, a także wydarzenia regularnie zmieniające rytm powieści. Los w serii o szeptusze rządzi się własną logiką - jeden coś dopowie, inny przemilczy, ale co chwilę coś się dzieje. Nawet zwolnione tempo akcji nie nudzi, bo czytelnik szybko się przyzwyczaja do niespodzianek, które prędzej czy później się pojawią. 

Miszczuk włożyła w “Kwiat paproci” dużo pracy i serca. Najbardziej emocjonowałam się chyba “Nocą Kupały”, ale w każdej części znajdzie się wątek, na którym zawiśnie czytelnicze oko. I to by było na tyle ze świata szeptuchy - koniec. Na pewno…? 

+

  • potyczki słowne,
  • powroty do przeszłości i związane z tym rewelacje, m.in. ‘przestępstwa’ Jagi,
  • skomponowanie właściwie wszystkich wątków w spójną całość,
  • Mieszko jako znawca kobiecej psychiki,
  • wspólne czytanie przy kominku,
  • carbonara i konsekwencje, 
  • zakończenie z iskierką (nadziei) ;)


-   

  • paktowanie z bogiem, spalone na panewce,
  • panikarstwo i pesymizm, czasem wybitnie irytujące
  • tendencja do latania w majtkach/przemoczonym podkoszulku/prowokowania mitycznych szowinistów - ile razy można wdepnąć w to samo?


Komu polecam? 
“Przesilenie” nie spodoba się czytelnikom, którzy liczyli na kumulację kalibru “Nocy Kupały”, albo niecierpliwym, których babskie biadolenie doprowadza do białej gorączki, bo tym razem dość dużo tego… Serię “Kwiat paproci” polecam niepoprawnym romanty(cz)kom i marzyciel(k)om, nieposkromionym histery(cz)kom, jak i tym przeświadczonym są o ciążącym na nich pechu, czyli wszystkim przyciągającym niewyjaśnione wydarzenia. A może i nawet tym, którzy z takowymi charakterkami potrafią się obchodzić? Przy czym nie ukrywam, że ten cykl Miszczuk to fantastyka adresowana raczej do kobiet. Mimo to świat szeptuchy spodoba się wszystkim, których pociągają odkurzone (odgruzowane?) wierzenia oraz których wyobrażenia ‘co by było, gdyby…’ nie znają granic. Na mnie podziałało i w pamięć zapadło!


A może też...



“Szeptucha” Katarzyna Berenika Miszczuk, fot. by paratexterka ©

O bogowie!


“Szeptucha” Katarzyna Berenika Miszczuk









“Noc Kupały” Katarzyna Berenika Miszczuk, fot. by paratexterka ©

Ach, te baby…

“Noc Kupały” Katarzyna Berenika Miszczuk







“Żerca” Katarzyna Berenika Miszczuk, fot. by paratexterka ©

Z dymem

“Żerca” Katarzyna Berenika Miszczuk

2 komentarze:

  1. Zastanawiałam się co napiszesz o ostatnim tomie ;). Jak widzę była to dla Ciebie przyjemna i udana lektura. Zaciekawiło mnie stwierdzenie, że to fantastyka skierowana raczej do kobiet. Wcześniej dość sceptycznie podchodziłam do całej serii (nawet moja ulubiona bibliotekarka mi ją odradzała, twierdząc, że zdecydowanie mi się nie spodoba). Jak już najdzie mnie ochota na odskocznię od thrillerów i poromansowanie z nowym gatunkiem, to z chęcią sięgnę po książki Pani Miszczuk! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) nie wiem, na ile odporna będziesz na panikarstwo głównej bohaterki.. uważam, że to seria dla płci pięknej, bo Gosia to kobiecość w wyjątkowym wydaniu i nie jestem pewna, czy jej perspektywa przemówi do facetów z krwi i kości. masz rację - mi wszystkie części "Kwiatu paproci" przypadły do gustu i cieszę się, że od tej serii zaczęłam znajomość z Miszczuk. inne jej cykle też zamierzam poznać :D pozdrawiam i życzę zaczytanego weekendu!

      Usuń