poniedziałek, 11 lipca 2022

Klucz do konstelacji, cz. 1

"Die sieben Schwestern" Lucinda Riley, fot. paratexterka ©
"Die sieben Schwestern" Lucinda Riley
[PL: "Siedem sióstr"]


Początek pięknej przygody, a zarazem skrzętnie zaplanowanego pożegnania, które schodzi na dalszy plan w miarę zapuszczania się w labirynty losów tytułowych bohaterek. "Siedem sióstr" kusi na wstępie niespodziewanym wydarzeniem i jego zupełnie niewyobrażalnymi konsekwencjami. Mnogie niewiadome potęgują pytania o przeszłość, na które każda siostra odpowiedzieć musi sama, podczas gdy czytelnika bez reszty wciąga lawirowanie między charakterami, miejscami i czasami. I nie wypuszcza.

Po takim pierwszym tomie pozostaje życzyć sobie, żeby każdy następny przynajmniej utrzymał poprzeczkę. A tę Lucinda Riley zawiesiła sobie wyżej niż we wszystkich pojedynczych powieściach razem wziętych! Zaczyna się od szoku, niepewności i konfrontacji, a potem jest jeszcze lepiej. Sam pomysł, że samotny ojciec adoptuje siedem dziewczynek z różnych zakątków świata, przy czym żadna nie ma pojęcia, skąd pochodzi, wprowadza w konsternację. I jeszcze te Plejady – postępowanie zgodnie z 'wyższym' planem, którego sensu na razie nie sposób zrozumieć... Ciągle za mało? To proponuję wszelkie wyznaczniki wyjątkowej konstelacji, jeśli nie podnieść do potęgi 7, to przynajmniej przez siedem pomnożyć, bo "Siedmioma siostrami" Riley dopiero zaczęła swoje opus magnum. Na nasze (nie)szczęście.

Pierwszeństwo otrzymuje oczywiście najstarsza siostra, Maja. Z odizolowanej szwajcarskiej posiadłości akcja przenosi się do Rio de Janeiro, zahaczając o Paryż końca lat 30. XX wieku. Już ten pierwszy rozstrzał, geograficzny i chronologiczny, pozwala spodziewać się czegoś imponującego. Początek sagi targa czytelnikiem jak pierwszą główną bohaterką, ale w którymś momencie łapie się rytm, godzi z brakiem wpływu niektóre rzeczy i otwiera oczy na rzeczy, które mogą mieć dużo większe znaczenie, niż się wydawało. Listy, symbole, ślady, gesty – Lucinda Riley dba o detale i wie, co robi. Mam nadzieję, że jej największy literacki plan zadziała tak, jak się zapowiada, bo jestem zachwycona i bardzo chcę taka pozostać do historii Pa Salta, która ma się ukazać w 2023 roku.


A może też…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz