wtorek, 2 stycznia 2018

Plus ultra

„Początek” Dan Brown 


"Początek" Dan Brown, fot. paratexterka ©
Kolejna cześć przygód profesora Langdona dostarczy czytelnikowi tego, czego od książek Browna przyzwyczailiśmy się oczekiwać: narastające napięcie, nieoczekiwaną rewelację i filmową akcję zaprawioną sztuką, kulturą, nauką i błyskotliwością uniwersyteckiego intelektu - w obowiązkowym towarzystwie pięknej (i mądrej) pani. „Początek”, podobnie jak poprzednie powieści tego amerykańskiego autora, jest absorbującym kawałkiem współczesnej prozy rozrywkowej. Co więcej, tematyka na topie i intensywne tempo przedstawionych wydarzeń czynią tą cześć jedną z ciekawszych - z powodzeniem uplasuje się w pierwszej trójce dotychczas wydanych książek Browna.


Nie da się ukryć, że Dan Brown stosuje sprawdzone schematy i tricki, w niczym to jednak nie przeszkadza. Wspomniane elementy - nawet jeśli są charakterystyczne dla jego powieści - w każdej części opatrzone są niuansami, dzięki którym lektura ani nie nudzi, ani nie jest do końca przewidywalna. Choć bezpieczne główkowanie z czytelniczego fotela może doprowadzić do rozwiązania zagadki na długo przed końcem „Początku”, pochłania się go mimo wszystko do ostatniej strony i to tak, że łatwo zapomnieć świat dookoła. Kwestia gustu - ja chętnie oddaję się takiej rozrywce raz na jakiś czas.

Harwardzki Bond w boskiej Barcelonie


Robert Langdon należy do wybrańców zaproszonych do Muzeum Guggenheima w Bilbao na tajemniczą prezentację futurysty, która ma zatrzasnąć znanym światem w posadach. Kiedy Edmond Kirsch, były student Langdona, ujawnia swoje najnowsze odkrycie trzem przedstawicielom największych religii, sieje ziarno zwątpienia i poddaje mędrców próbie. Jak to u Browna bywa, wszystko szybko wymyka się spod kontroli. Nauka ściera się z religią, a tradycja z postępem - i to w kraju, który sprzeczności współczesności obrazuje jak mało który, czyli w Hiszpanii ostatnich lat. Jaką odpowiedź na pytania o pochodzenie i przyszłość człowieka znalazł Kirsch, że grozi ona zawaleniem się fundamentów wiary? Jak przyjmie ją świat? Jaką rolę odegra w tym odkryciu Langdon? 

"Początek" Dana Browna na Paseo de la Castellana, Madrid, fot. paratexterka ©
Akcja oscyluje między madryckim Pałacem Królewskim, który nie może pozostać obojętny na wydarzenia feralnego wieczoru, a bajeczną Barceloną Gaudiego, z którego dzieł Kirsch nieustannie czerpał inspirację. Oprócz atrakcyjnej dyrektorki muzeum w Bilbao, Langdonowi towarzyszy postać nietuzinkowa - bez ciała i duszy, za to z wiedza granicząca z dorobkiem ludzkości. Sztuczna inteligencja urasta do rangi partnera, przewodnika i pomocnika. Jest nieodzownym elementem „Początku” i chyba najbardziej udanym pomysłem amerykańskiego autora. Do tego powieść naszpikowana jest sztuką współczesną, w której główny bohater rozczulająco się gubi. Nie brakuje też ciekawostek historycznych, religijnych i naukowych, które dodają fabule wiarygodności. Wielbiciele Barcelony będą wprost zachwyceni wnętrzem Casa Míla czy Sagrada Familia. Niejeden czytelnik da się też porwać wyobrażeniom Kirscha, choć wydaje się, że prawdziwą burzą - nie tylko medialną - jest to, co dzieje się wokół samego odkrycia.

Literatura rozrywkowa 


"Początek" Dana Browna na urlop, fot. paratexterka ©Książki Browna - z racji prostoty języka, wartkiej akcji i aktualnej tematyki - należą do gałęzi literatury, po którą może sięgnąć każdy. Dla mnie są ekwiwalentem dobrego filmu, pozostawiającym wyobraźni wystarczająco miejsca i gwarantującym uwadze absorbujące zajęcie na kilka godzin. Rozdziały są krótkie, dzięki czemu co chwilę zmienia się perspektywa i każdy wątek rozwijany jest stopniowo. Łatwo się wciągnąć, trudno oderwać. Książkowy czar innego rodzaju, nawet dla literacko niewtajemniczonych

Mimo wielu walorów rozrywkowych, w „Początku” zdarzyło się Brownowi przesadzić, choć na szczęście nie aż w tak ciężkim kalibrze jak sławetny skok ze śmigłowca w „Aniołach i demonach”. Trudno powiedzieć, jaki zamysł stał za (przynajmniej) dwoma (przepraszam za kolokwializm, jednak pasuje jak ulał) przegięciami - może miały podkolorować i tak już barwną fabułę? Bo dolaniem oliwy do ognia tych obu wątków nazwać nie można... Nie chce mi się wierzyć, że poruszając oba romantyczne (?!) aspekty po łepkach, autor liczył na wywarcie na czytelniku głębszych wrażeń: oburzenia, zgorszenia czy namiastki czegoś podobnego. Wyszła mu ewidentnie hollywoodzka bujda, której na szczęście nie drążył. Miłość jakoś się świata Langdona nie ima i niech tak pozostanie, bo specjalności tego charyzmatycznego, choć niewątpliwie wyidealizowanego amerykańskiego profesora są wystarczająco zajmujące.


+

  • AI, czyli Winston i seria innowatorskich pomysłów z nim związanych, 
  • autentyczność miejsc i zabytków - multum weryfikowalnych faktów historycznych, 
  • aluzje do aktualnych wydarzeń, sytuacji politycznych i problemów ludzkości,
  • Barcelona i głębia zabytków Gaudíego,
  • rozwiązanie zagadki przed końcem książki wcale nie psuje frajdy z pochłaniania do ostatniej strony,


-

  • wypowiedzi w obcych językach (po hiszpańsku czy arabsku), zaraz tłumaczone - po co? nie dodają wiarygodności, raczej irytują i stopują,
  • wielka tajemnica króla i konkluzja odnośnie nieograniczonej miłości - serio..?!


Komu polecam?

„Początek” jest jedną z najbardziej rozbudowanych, innowacyjnych i lekko mknących powieści o Robercie Langdonie. Brown na pewno nie zawiedzie sowich fanów, a fakt, że poszczególnych części nie trzeba czytać chronologicznie, może mu zapewnić jeszcze szersze grono odbiorców. Polecam tym, którzy nie skreślają określonej pozycji z racji jej statusu bestsellera, bo książki Browna do tego typu literatury należą. „Początek” spodoba się amatorom myślących mężczyzn jako głównych bohaterów główkowania. Nie polecam tradycjonalistom, bo mogliby uznać lekturę za stratę czasu i wymysł iście amerykańskiej wyobraźni. Ja sama niestety przeoczyłam „Zaginiony symbol”, ale nieprzesadnie skomplikowane zawiłości Dana Browna jak zawsze dostarczyły mi relaksującej rozrywki.


może też...

Trud rozumu

"Misja: Encyklopedia" Arturo Pérez-Reverte


Guru Barcelony - inna bajka

"Gaudi. Geniusz z Barcelony" Gijs Van Hensbergen






"Całodobowa księgarnia pana Penumbry" Robin Sloan



"Piętnaście pierwszych żywotów Harry'ego Augusta" Claire North







2 komentarze:

  1. Coś czuję, że dam Brownowi jeszcze jedną szansę :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze jedną? A czym Ci podpadł? Mi właściwie tylko tą wspomnianą sceną ze śmigłowcem i dwiema naciąganymi w „Początku”, ale poza tym zawsze spełnia moje oczekiwania - niezobowiązująco rozrywa ;)

    OdpowiedzUsuń