poniedziałek, 1 marca 2021

Starzy dobrzy

“Gra pozorów” Jim Butcher, fot. paratexterka ©
“Gra pozorów” Jim Butcher


Fantastyczny duet, po którym można się spodziewać wszystkiego, tylko nie tego, co akurat odstawi, czyli Butcher i Dresden, wreszcie wraca w stylu, którego brakowało od czasu “Zmian”. Złośliwcy spytają, czym jeszcze można zaskoczyć w piętnastym tomie niekończącej się serii. Fani zripostują, że zastanawiać to się powinno nad tym, co z owym zaskoczeniem począć. Panie i Panowie, scena znów jest ich! Kto pójdzie za nimi w ogień?


O czym jest “Gra pozorów”?


Kolejna część Akt Dresdena właściwie niewiele różni się od poprzednich: misja, której nikt normalny by się nie podjął; plan tworzony na gorąco i towarzystwo podnoszące temperaturę, równie nieprzewidywalne, co cała reszta. Harry Dresden wbrew swojej woli staje ramię w ramię z jednostkami, których na kompanów przenigdy by nie wybrał. Każdy poznaje swoje zadanie, jednak nikt nie jest wtajemniczony w cały plan. Do czasu. Potem akcja kaskaduje i nie ma czasu na nic, a czytelnik czuje się jak ryba w wodzie. Przednia zabawa. 


Dlaczego ta książka?


do pożarcia, czyli “Gra pozorów” Jim Butcher, fot. paratexterka ©
Dresden Butchera to moja bajka, choć na pewno nie łapię wszystkich aluzji (jak np. o pamiętnej łyżce), nie recytuję z pamięci “Gwiezdnych wojen” ani nie rozpływam się nad kobiecymi krągłościami. Wracam do tej serii jak do starych dobrych znajomych i wątpię, żeby którakolwiek inna ją zastąpi, jak już Butcher da powiedzieć Dresdenowi ostatnie słowo. A może nie da…?


W moim guście


Nie wiem, od czego zacząć, bo wszystko mi się podobało (w przeciwieństwie do poprzedniego tomu). Dresden, adekwatnie do perturbacji, niezupełnie jest taki, jaki był, ale grzeszy humorem, myślą i za(nie)dbaniem. Uśmiechnięta półgębkiem śledziłam jego poczytania, przypominając sobie historie tych, którzy ponownie stanęli mu na drodze. Kompozycja doprawdy osobliwa – tak trefna, że aż trafna. Na przyśpieszenie akcji nie musiałam długo czekać, kartki obracały się same, a zwroty akcji radowały me stęsknione serce. I te rozdziały, które kończyły się tak, że trudno mi było zrobić przerwę… No bajka. Dla dorosłych, sarkastycznych, otwartych na absurdy i pławiących się w fantasy dla frajdy – szybka, nieprzewidywalna i dostarczająca dokładnie takiej rozrywki, do jakiej Akta Dresdena przyzwyczaiły.


Albo i nie (dla mnie)


Nie wszystkie doustno-krwawe akcje są smaczne, ale kto by się przejmował, kiedy wali się i pali, strzela, wybucha, zapada… Dla mnie Dresden, dla mnie.


Komu polecam?


“Grę pozorów” polecam komuś, kto w rzeczywistość Harry’ego Dresdena zdążył już wsiąknąć, a jednocześnie nie zraził się “Zimnymi dniami”. To seria dla otwartych umysłów, które docenią pomieszanie światów, wierzeń i bohaterów, a wierni pozostaną jednemu – mimo wszystko. Nie polecam, jeśli ktoś chce się delektować, bo tyle się dzieje, że nie będzie miał na to czasu


A może też...


“Front burzowy” Jim Butcher, fot. paratexterka © “Pełnia księżyca” Jim Butcher, fot. paratexterka © “Śmiertelna groźba” Jim Butcher, fot. paratexterka ©
"Rycerz Lata” Jim Butcher, fot. paratexterka © "Śmiertelne maski” Jim Butcher, fot. paratexterka © "Krwawe rytualy” Jim Butcher, fot. paratexterka ©
"Martwy rewir" Jim Butcher, fot. paratexterka © "Dowody winy" Jim Butcher, fot. paratexterka ©"Biała noc" Jim Butcher, fot. paratexterka ©
"Zdrajca" Jim Butcher, fot. paratexterka © “Zmiany” Jim Butcher, fot. paratexterka © “Opowieść o duchach” Jim Butcher, fot. paratexterka ©
“Zimne dni” Jim Butcher, fot. paratexterka ©

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza