piątek, 29 marca 2019

Na ostrzu przeznaczenia, cz. 4

“Królowa cieni” Sarah J. Maas


“Królowa cieni,” Sarah J. Maas, fot. paratexterka ©
Nadszedł czas wyrównania rachunków, nieuniknionych konfrontacji i ostatecznych decyzji. Czas cieni i przebłysków. Akacja na powrót przenosi się w miejsca, gdzie rozgrywała się większość wydarzeń, ale sceneria i panująca atmosfera zmieniły się nie do poznania. Jeśli komuś dotychczas brakowało magii, w “Królowej cieni” nie raz zostanie nią wręcz oszołomiony. Maas udał się kolejny tom bijący poprzedni na głowę, choć ogrom zniszczeń z zakończenia trzeciej części dopiero powoli dociera do świadomości głównych zainteresowanych. Dzięki zawiłościom, sekretom i zaskoczeniom, nieplanowanemu ryzyku podejmowanemu przez poszczególne postacie oraz kilku (!) punktom kulminacyjnym, autorka funduje fanom - póki co - najbardziej eksplozywną powieść z serii “Szklany tron”.


Po wymagającym pokory i wyrozumiałości “Dziedzictwie ognia” impet czwartej części uderza podwójnie. W poprzedzającej je “Koronie mroku” przynajmniej jedno zdanie zmieniło wszystko. Tutaj takich zdań jest kilka! Zwiększające się gabaryty kolejnych tomów przyszpilają czytelnika, każąc mu pożerać kolejne kartki o nieprzyzwoitych porach. Tyle się wyjaśnia, a jednocześnie tyle komplikuje

Długo skrywane sekrety


z serii: kocham knygi, 843 str., “Królowa cieni,” Sarah J. Maas, fot. paratexterka ©
Rządzący całym kontynentem, demoniczny władca wynajduje coraz to bardziej przerażające sposoby na zademonstrowanie swojej siły. Niektórzy nie potrafią przyglądać się temu bezczynnie. Zmuszeni są działać w niebezpiecznych warunkach i walczyć z nieposkromioną mocą, dla której ludzkie życie nie ma najmniejszej wartości. Wrogowie krzywdzą, bo mogą. Jednak główna bohaterka wreszcie wie, jaką ma misję, i podejmuje się jej bez zwłoki. Nie wie tylko, jak daleko idące konsekwencje poniosą za sobą jej działania… Czy jej plan wypali? Albo może inaczej: który z planów wypali?

Oprócz magii “Królową cieni” rządzą sekrety i idąca z nimi w parze irytacja, bo ktoś ma tajemnice - połączona z ignorancją dotyczącą własnego, identycznego postępowania. Pojawia się wiele charakterystycznych postaci z dawnych lat, ba, dawnego życia, które odcisnęły piętno na historii Celaeny, a czytelnikom niewątpliwie zapisały się w pamięci. Silne charaktery, przyzwyczajone do forsowania własnego zdania, znajdują się zaskakująco często na dość małej przestrzeni. Jak to u Maas bywa, większość z nich ma coś na sumieniu, bije się z jakimiś myślami i nikomu, a zwłaszcza najbliższemu otoczeniu nie pozwala oglądać tej walki. Czytelnik niekiedy nie jest wyjątkiem. Wprawdzie dane jest mu śledzić na bieżąco dwa główne wątki, ale to nie znaczy, że staje się wszechwiedzący. Co ciekawe, niektóre rewelacje dają do myślenia nawet długo po przedstawionych wydarzeniach. Kto by się spodziewał…

'większa' połowa "Szklanego tronu" za mną, fot. paratexterka ©
“Szklany tron” od dawna ocierał się o te tematy, a teraz już jawnie staje się powieścią o silnych charakterach i pięknych uczuciach - fantastyczną powieścią o przyjaźni, lojalności, zaufaniu, aż w końcu miłości (choć nie w sposób, który mógł spłoszyć niektórych już w pierwszym tomie). Mimo że przez szerzące się zło wzdrygnęłam się nie raz, przyćmiewa je cel, który przyświeca głównej bohaterce. Jeszcze nie poszłabym za nią w ogień, ale na pewno zyskała w moich oczach. Nie jest już tą kapryśną, wygodną i bezwzględną osobą, którą była od “Zabójczyni” i długo po niej. Na szczęście nadal nie brakuje jej szaleństwa i sprytu, choć najbardziej podoba mi się to, że potrafi zwątpić, przyznać się do błędów, a przede wszystkim (postarać się) je naprawić. Dużo więcej myśli o innych niż o sobie. I chce żyć - nie istnieć. 

Dotychczas uważałam “Dwór cierni i róż” za cykl numer 1 Maas. Po “Królowej cieni” zwątpiłam. Myślę, że to wystarczający komplement.

+

  • mistrzyni, 
  • konfrontacje, które rzadko przebiegają zgodnie z planem,
  • Zdrowy Rozsądek,
  • grupa ambitnych indywiduów, którzy potrafią działać razem, oraz wszystko, do czego są zdolni, jak coś idzie nie tak,
  • wiedźmy i wywreny, doprawdy osobliwe gatunki,
  • zwroty akcji - i to ile!
  • ostatnie +- 100 stron,

-

  • delikatny spojler w blurbie - po co te imiona…?!
  • nawiązanie do (usuniętej) sceny z Remelle, może poszarpać kilka nerwów, zanim się okaże, że nic się nie przeoczyło,
  • eksperymenty i wynaturzenia,
  • poświęcenia i ofiary, bez których chciałoby się obejść.


Komu polecam?
W “Królowej cieni” zatracą się ci, których zachwyciła “Korona w mroku”. Polecam tym, którzy lubią, kiedy bohaterowie przeobrażają się, korzystając z potencjału ograniczonego chyba tylko wyobraźnią czytelnika. Jak już wspominałam, cały “Szklany tron” nie nadaje się dla kogoś, kto cierpi na chroniczny brak czasu - najpóźniej w tym tomie boleśnie to odczuje! Za to fani fantasy, preferujący kompletne serie, mogą już się spokojnie brać za tą, bo (w przeciwieństwie do “Dworu cierni i róż”) koniec* wreszcie na horyzoncie…


*"Królestwo popiołów" ukaże się po polsku 24. kwietnia 2019 (1. część) i 15. maja 2019 (2. część)


A może też...

“Zabójczyni” Sarah J. Maas, fot. paratexterka © “Szklany tron” Sarah J. Maas, fot. paratexterka © "Korona w mroku" Sarah J. Maas, fot. paratexterka © 
“Dziedzictwo ognia,” Sarah J. Maas, fot. paratexterka © “Imperium burz” Sarah J. Maas, fot. paratexterka ©

"Dwór cierni i róż” Sarah J. Maas, fot. paratexterka© "Dwór mgieł i furii” Sarah J. Maas, fot. paratexterka© "Dwór skrzydeł i zguby” Sarah J. Maas, fot. paratexterka©

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz