piątek, 22 marca 2019

Na ostrzu przeznaczenia, cz. 3

“Dziedzictwo ognia” Sarah J. Maas


“Dziedzictwo ognia” Sarah J. Maas, fot. paratexterka ©
Kto się obawiał, że u Maas może zabraknąć magii, mógłby spać spokojnie - gdyby nie to, co owa magia wyrabia w trzeciej części “Szklanego tronu”. “Dziedzictwo ognia” z powodzeniem można określić jako tom przełomowy. Wreszcie otwiera się przed czytelnikiem świat, w którym potwory nie mają już tylko ludzkiej twarzy, choć i takie nadal będą się pojawiać. Iskry rozpierzchnięte po poprzednich częściach tego cyklu (i świata przedstawionego) przestają się tlić, a zaczynają płonąć. Znika złudzenie, że poznało się już główne postacie na wylot, bo te są tak samo nieprzewidywalne, jak amerykańska autorka. Dzięki zestawieniu znanego z kompletnie obcym i nieoczekiwanym można poczuć się podczas lektury, jakby brało się bezpośredni udział w akcji.


Dopiero po fakcie zręczność, z jaką Maas porywa swoich czytelników, zaczyna być frapująca. Bo jak to, kiedy to się (znowu) stało? Czego się nie zauważyło? Kiedy ten tom w ogóle minął?! Takie czytanie to zjawisko jedyne w swoim rodzaju. 

Ogień i lód


Nowością w “Dziedzictwie ognia” jest to, że czytelnik jest o krok przed główną bohaterką. Podczas gdy ona wychodzi swojemu przeznaczeniu naprzeciw, zostawiając za sobą dość istotną część swojej codzienności, odbiorcy dane jest równolegle śledzić aż trzy wątki. W “Szklanym tronie” tego dotychczas nie było, ale zmiana perspektywy nie nastręcza autorce najmniejszych problemów. Każdy wątek ma grupę głównych bohaterów - niektórych znanych od dłuższego czasu, innych zupełnie nowych. Poza jednym nie ma sensu kusić się na wybranie prowodyra, czy choćby przodownika, bo w powieściach Maas każda, ale to naprawdę każda postać ma potencjał, żeby wywrócić świat do góry nogami. 

coraz bliżej połowy, cykl "Szklany tron" Sarah J. Maas, fot. paratexterka ©
W tej części autorka powraca do sprawdzonych motywów, ale czyni to lektury ani nudną, ani przewidywalną. Wręcz przeciwnie: na niezbadanym podłożu nawet rozpracowany typ relacji może podążyć w zupełnie inną stronę, niż by się chciało. Mimo iż wiadomo, że zderzenie sprzeczności zawsze będzie dawało więcej bodźców. Choć u Maas chyba nawet tego nie można być pewnym… Postacie “Dziedzictwa ognia” same w sobie pełne są sprzeczności: silne dzięki temu, co kiedyś zraniło ich do żywego; słowne i zdyscyplinowane, ale szarpiące się z własnymi emocjami; pogodzone ze swoim losem, a próbujące stawić mu czoło przy każdej nadarzającej się okazji. 

Po ‘WOW’ z końcówki “Korony w mroku” kolejna część nie zwaliła mnie z nóg, ale porwała tak samo, jak te początkowe. Fabułę cechuje tu nieustające dolewanie oliwy do ognia, ponieważ ciągle coś się dzieje, przez co adrenalina przy czytaniu utrzymuje się na wyższym poziomie niż wcześniej. Nieszczególnie przeszkadzała mi wielowątkowość i wolę się z nią pogodzić na wstępie, bo coś czuję, że ta zmiana utrzyma się w następnym tomie. Oby poziom znowu podskoczył! 

+

  • nie tylko Wendlyn, czyli wiele wątków,
  • różnorodność nowych bohaterów, 
  • niespodziewani sojusznicy,
  • nowy mistrz,
  • “razem”,
  • wspomnienia podsuwające wytłumaczenia,
  • przełom(y),

-

  • brak mapy Wendlyn,
  • słabe osobniki jako bezbronne przynęty,
  • bestialska babka,
  • personifikacje cienia, rozpaczy i nienawiści, żerujące na najbardziej traumatycznych przeżyciach.


Komu polecam?
Dzięki “Dziedzictwu ognia” łatwiej będzie zachęcić do lektury tego cyklu czytelników, którzy koniecznie chcą widzieć wśród śmiertelników magiczne istoty. To, że magia zniknęła 10 lat temu, nie znaczy przecież, że już się nigdy nie pojawi. Polecam tym, którzy obawiali się, że Maas zdecydowała się być tym razem bardziej przyziemna. Jeśli jakiś miłośnik young adult na podstawie zalążków uczuciowych z pierwszych części liczył na rozgrzanie romantycznej atmosfery, może być rozczarowany. Najpóźniej teraz widać, że w brzuchach bohaterów kotłują się niekoniecznie motyle… ale to wcale nie działa na ich niekorzyść ;)


A może też...

“Zabójczyni” Sarah J. Maas, fot. paratexterka © “Szklany tron” Sarah J. Maas, fot. paratexterka © "Korona w mroku" Sarah J. Maas, fot. paratexterka ©
“Królowa cieni,” Sarah J. Maas, fot. paratexterka © “Imperium burz” Sarah J. Maas, fot. paratexterka ©

"Dwór cierni i róż” Sarah J. Maas, fot. paratexterka© "Dwór mgieł i furii” Sarah J. Maas, fot. paratexterka© "Dwór skrzydeł i zguby” Sarah J. Maas, fot. paratexterka©

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz