Nadeszło nieuniknione. Bohaterowie, rozrzuceni po różnych zakątkach, dla lepszego świata stają w szranki z czymś prastarym, potężnym i nieprzewidywalnym. Czytelnik szybko traci pozornie uprzywilejowaną pozycję, którą mógł cieszyć się po “Wieży świtu”. Maas degraduje go do roli rozgorączkowanego obserwatora, próbującego pojąć szerzący się chaos i nie stracić z oczu żadnego gracza, choć nie każdy rozstawił już swoje pionki. Cierpienie, determinacja i jednocześnie desperacja postaci udzielają się od prologu. Przeganiają je szaleńcze pomysły, fortele i plany, których skutki pozostają niepewne do ostatniej chwili. “Królestwo popiołów. Część I” to bodaj najbardziej dramatyczny tom cyklu “Szklany tron”. Pobić go może ostatnia część - i wszystko na to wskazuje, że tak się stanie.