niedziela, 1 grudnia 2019

Czas czekania

“Jeszcze się kiedyś spotkamy” Magdalena Witkiewicz


“Jeszcze się kiedyś spotkamy” Magdalena Witkiewicz, fot. paratexterka ©
Są historie, które dają się zapamiętać na zawsze, i ta z powieści Witkiewicz według niektórych zapewne w tym gronie się znajdzie. Czy słusznie? “Jeszcze się kiedyś spotkamy” to opowieść o przemilczanej rodzinnej tajemnicy oraz o tym, jak losy naszych przodków mogą wpłynąć na podejmowane przez nas decyzje, nawet jeśli zupełnie nie zdajemy sobie z tego sprawy. Przekonujące…? Autorka z widocznym zaangażowaniem przedstawia przeplatające się historie, kreśląc paralele między losami wnuczki i babci. Pisze, jakby się obawiała, że nie zdąży, choć zakończenie rekompensuje pośpiech, mogący z początku utrudnić lekturę.

Powieść Magdaleny Witkiewicz chwalona jest w recenzjach pod względem przekazu, ciepła i historii. Tylko czy tajemnica, nawet skrywana przez pięćdziesiąt lat, jest gwarancją sukcesu? To, o czym autorka opowiada, bije na głowę sposób, w jaki to robi. Książka nie jest źle napisana, a opowieści nie brakuje głębi czy dopracowania, podczas czytania jednak często daje się odczuć, że forma nie ma tego ‘czegoś’. Jeśli ktoś (za bardzo) skupi się na stylu, może się nie wciągnąć. Zapewne zależy to od osobistych preferencji czytelnika, ale ci, którzy czytają dla samej opowieści, powinni być zadowoleni. 

Wojna kobiet


niezapominajki, motyw przewodni “Jeszcze się kiedyś spotkamy” Magdaleny Witkiewicz, fot. paratexterka ©
Justyna tuż przed śmiercią ukochanej babci dowiaduje się czegoś, o czym w domu nigdy się nie rozmawiało. Historia dziadka, który nie wrócił z wojny, nie umarła razem z nim. Jakie jest zdziwienie głównej bohaterki (i narratorki), kiedy okazuje się, że ją samą z babcią łączy wiele więcej, niż mogłaby sobie wyobrazić. Opowieść Justyny to krążenie między wyzwaniami jej codzienności a historią babci, której dylematy i wybory sprzed lat otwierają wnuczce oczy na własne błędy. 

W “Jeszcze się kiedyś spotkamy” fragmenty współczesnych piosenek poprzedzające poszczególne rozdziały i cytowane źródła historyczne łączą pokolenia. Witkiewicz pisze głównie o kobietach, toczących kiedyś zupełnie inną wojnę niż ich mężczyźni na frontach. Jej książka opowiada o obietnicach i czekaniu, o spełnieniach i rozczarowaniach, a przede wszystkim o nieuchronności losu i czasie, którego nie da się cofnąć. Wydźwięk powieści jest niezwykle pozytywny - uświadamia, że czas nie czeka i my też nie powinniśmy. Życie jest za krótkie, żeby przeleciało przez palce, a straconego czasu nie nadrobi się nigdy. 

Treść a forma


wybór #4 w akcji #czytajpl2019, “Jeszcze się kiedyś spotkamy” Magdalena Witkiewicz, fot. paratexterka ©Muszę przyznać, że pióro autorki do mnie nie przemówiło. Nie szukam dziury w całym i nie czuję się komfortowo, znajdując ją, ale sumienie nie pozwala mi tego aspektu przemilczeć. Historia zainteresowała mnie od razu, ale styl nie leżał mi od początku do końca - choć Witkiewicz skradła moje serce posłowiem. Najbardziej raziły mnie dialogi i maile, listy nie. Rozmowy wydawały mi się powierzchowne, banalne, bez wnikliwości i czaru, który wyrażałby wyjątkowy przecież związek rozmawiających. Nie poruszyły mnie, a wymiana maili Justyny i Michała wręcz doprowadzała mnie do białej gorączki - nie zastanawiałam się nad zamiarem autorki, tylko skupiłam na przebrnięciu przez te fragmenty. Wszystko, co zmierzało do wyjaśnienia tajemnicy, działo się w akceptowalnym dla mnie tempie, ale ten jeden, zmieniający wszystko moment uleciał w mgnieniu oka. Może chodziło o to, żeby zdążyć się dowiedzieć, żeby podkreślić, że tym razem nie było za późno? 

Największe wrażenie, co ciekawe, zrobił na mnie najkrótszy rozdział (VIII). Pokazał, że Magdalena Witkiewicz umie pisać tak, że trafia i do mnie. Tym razem były to minimalne środki przekazu, maksymalne odczucia. Za to aż dodam gwiazdkę! Mimo że “Jeszcze się kiedyś spotkamy” nie jest powieścią ‘w moim stylu’, doceniam wkład, jaki autorka w nią włożyła. Całość przypomina herbatę podaną na tacy w filiżankach z niezapominajkami - wyjątkowy gest i szczególne znaczenie, czekające na odpowiednią okazję. To, że dla mnie ona taka nie była, nie znaczy, że nie może się spodobać innym. Polecam sprawdzić samemu.

  • inspiracja i dedykacja,
  • narracja - dopóki nie następują konwersacji,
  • niezwykła relacja babci i wnuczki,
  • skrzynie skarbów,
  • chwile, które pamięta się do końca życia,
  • “Brothers in Arms” Dire Straits,
  • najkrótszy, a najbardziej wyrazisty rozdział,
  • książka w pociągu,
  • pozytywne przesłanie powieści,


  • największy minus: dialogi, nie tylko współczesnych postaci,
  • początek i ‘za późno’,
  • wrażenie, że główna (młoda) bohaterka góruje, jakby posiadła tajemniczą wiedzę, którą łaskawie, stopniowo będzie się dzielić - do mnie nie przemawiała,
  • “Papier jest beznamiętny, podobnie jak ekran komputera.”?! Nie dla mnie…

Komu polecam?

Powieść Witkiewicz polecam przede wszystkim babciom i wnuczkom, które łączy wyjątkowa relacja. Jeśli dla kogoś styl jest drugorzędny, a akurat potrzebuje lektury z zawiłymi i pod koniec w pełni wyjaśnionymi wątkami, “Jeszcze się kiedyś spotkamy” może przypaść mu do gustu. Ja potrzebuję więcej i dogłębniej, i to od samego początku. Nie polecam komuś, kto ma tak samo, i nie jest w stanie przymknąć oka na coś, co go kłuje.  



A może też...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz