środa, 22 kwietnia 2020

Kotek i rybka

“Zwyczajna przysługa” Darcey Bell, fot. paratexterka ©

“Zwyczajna przysługa” Darcey Bell


Kolejna ze szczęśliwych mężatek, mieszkających w pięknym domu na przedmieściach, jeżdżących do pracy pociągiem i znikających pewnego dnia bez śladu. Idealna żona, troskliwa matka i prawdziwa przyjaciółka – chyba że ktoś zacznie wścibiać nos w nie swoje sprawy. Brzmi znajomo? “Zwyczajna przysługa” to czasem przewidywalny, często niecny, a w ogólnym rozrachunku całkiem dobry debiut, choć wzdryga z innych powodów niż narastające napięcie.


Ciężko będzie rozwikłać tajemnicę tytułu komuś, to nie wyrobił sobie odporności na nadgorliwe, wyjątkowe wścibskie i niezawodne supermamuśki. Za to uznanie ich za obiekty warte obserwacji – czy to dla rozrywki, czy ku przestrodze – zaowocuje lekturą pełną zwrotów akcji, zaniemówień i niebezpiecznych zakątków, w które podążyć może ludzka psychika. 

Nie wszystko


“Zwyczajna przysługa” Darcey Bell, fot. paratexterka ©Zanim czytelnik dowie się, jak do tego doszło, już wie, co się stało. Jedna z głównych bohaterek zabiera głos dwa dni po zniknięciu drugiej – przyjaciółki, o jakiej całe życie marzyła. Wodospad wyznań blogującej matki-alfa nie jest jedyną formą relacji, która ma przybliżyć status quo. Debiutująca Bell wie, jak stopniowo dolewać oliwy do ognia, żeby nakręcając bohaterów, zatrzymać przy swojej zawiłej opowieści czytelników. Zdecydowane tempo, rozszerzanie perspektywy i logika charakterystyczna płci pięknej (!) gwarantują rozrywkę wcale nie tak zwyczajną, jak sugerują zapowiedzi.

Jak na przyzwoity thriller przystało, nie wszystko jest takie, jakie się wydaje. Jedyną stałą zdaje się fakt, że wszyscy mają tajemnice. Na wiele z nich odbiorca nie ma szans wpaść zawczasu, ale jedna z głównych miga gdzieś na początku książki. Wprawionym czytelnikom pewnie wpadnie w oko, jednak nie zepsuje całości.

“Zwyczajna przysługa” to niezobowiązująca, ale zajmująca rozrywka. Podobała mi się kompozycja, choć jedna z bohaterek uosabiała cechy, na które nie potrafię przymknąć oka, którymi wręcz gardzę. Tym razem nie nazwę rzeczy po imieniu, bo otoczka tej opowieści wydaje mi się na tyle delikatna, że może ją zniszczyć byle aluzja, a spojlery to tabu. Przyszło mi do głowy zestawić kilka lektur w stylu tego thrillera, w których posłużono się podobnymi motywami, ale chyba nawet tego nie zaryzykuję. Ciekawe, czy Darcey Bell poprzestanie na tym małym sukcesie, czy pokusi się o coś kalibru Flynn czy Hawkins. Debiut obiecujący!

  • tempo i potoki słów,
  • odmiany potłuczonych psychik,
  • twist w krytycznym momencie,
  • stek tajemnic,

  • męczące mamusine wywody wplątane w relację,
  • irytująca obłuda i żałosne stylizowanie się, ale też wdepnięcie i brnięcie albo pełna świadomość własnych słabości i poddanie się nim, trochę zbyt proste

Komu polecam?

Jeśli ktoś posiada najlepszą przyjaciółkę, podchodzącą do życia z dystansem, to polecam “Zwyczajną przysługę” na prezent. Może spodobać się bez względu na płeć czytelnika, bo autorka nieźle namotała i często zmienia perspektywę. Przypuszczam, że ktoś, kto naczytał się thrillerów głośnych w ostatnich latach, może zbyt szybko zgadnąć, o co chodzi. Facetom polecam jako “klasyczny horror”. Niezbadane są ścieżki kobiecej psychiki…



A może też...

“Za zamkniętymi drzwiami” B.A. Paris, fot. paratexterka ©“Złota klatka” Camilla Läckberg, fot. paratexterka © “Perfekcyjna żona” JP Delaney, fot. paratexterka ©

“Czasami kłamię” Alice Feeney, fot. paratexterka © “Zamiana” Rebecca Fleet, fot. paratexterka ©  JP Delaney “W żywe oczy”, fot. by paratexterka ©

 "Zapisane w wodzie" Paula Hawkins, fot. paratexterka © "Dziewczyna z pociągu" Paula Hawkins, fot. paratexterka © "Zaginiona dziewczyna" Gillian Flynn, fot. paratexterka ©

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza