sobota, 7 września 2019

Wola walki, cz. 1

“Złota klatka” Camilla Läckberg


“Złota klatka” Camilla Läckberg, fot. paratexterka ©
Idealny mąż i inteligentna żona, umiejąca sprostać jego wygórowanym wymaganiom - idylliczny obrazek, wpasowujący się we współczesną wizję Sztokholmu sławnych i bogatych. Tylko co tak naprawdę dzieje się za zamkniętymi drzwiami…? Läckberg bez oporów obnaża prawdziwe oblicza swoich bohaterów i z zimną krwią doprowadza do skrajnej sytuacji, będącej początkiem historii o presji, przemocy, sile i rewanżu. “Złota klatka” wciąga i zaskakuje, skłaniając do zastanowienia, czy zemsta może mieć granice. Chyba znajdują się one hen za horyzontem, skoro to dopiero pierwszy tom nowej serii.


Kto nastawia się na to, że ten thriller psychologicznych dzieje się głównie w głowach, powinien zostać ostrzeżony już na wstępie. Camilla Läckberg staje u boku kobiet potrzebujących więcej niż wsparcia i nie boi się wnikliwie opisywać potworności, które je spotkały. Nie chodzi o to, że długo i męcząco rozwodzi się nad każdym aspektem, wręcz przeciwnie: autorce wystarczy kilka zdań, żeby zarysować klimat krzywdzący na lata, a efekt osiąga momentalnie. Agresja, przemoc i ich konsekwencje tworzą w głowie czytelnika obrazy, na które nie każdy ma ochotę patrzeć. “Złota klatka” kryje więcej, niż można się spodziewać po blurbie, dlatego, jeśli ktoś zamierza przestąpić jej progi, to najlepiej w grubej skórze.

Zacisnąć zęby…


stół szwedzko-irlandzki, czyli “Złota klatka” Camilla Läckberg, fot. paratexterka ©
Matylda całe życie marzyła o wyrwaniu się z rodzinnej Fjällbacki do miasta marzeń, Sztokholmu. Faye zdołała oswoić to miasto, usidlić jednego z najbogatszych, najbardziej pożądanych kawalerów i stworzyć z nim dom, którego zazdrości im wielu. Łączy je przeszłość, do której nie chcą wracać. Coś się stało, tylko co? Läckberg angażuje czytelnika od samego początku, a ten, biedny, nawet się nie domyśla, co jeszcze się stanie. 

“Złota klatka” podzielona jest na trzy etapy, a poprzeplatana wspomnieniami, które albo pozwolą lepiej zrozumieć zachowanie głównej bohaterki, albo przerażą do reszty. Co doprowadziło do tego, że samodzielna, powalająco inteligentna kobieta stała się zabawką w rękach pazernego biznesmena, nieprzebierającego w środkach? Autorka przedstawia Faye i Jacka w momencie, kiedy ich małżeństwo chyli się ku końcowi. Pierwsze sceny nie pozostawiają wątpliwości, kto rządzi, kto daje sobą pomiatać. W następnych zachowania postaci są tak krępujące i poniżające, że czuje się wręcz wstyd, o którym ona sama nawet nie myśli. Aż nadchodzi nieuniknione.

Stawanie na nogach w sytuacji bez perspektyw to nie lada wyzwanie. W tej części widać, w co wierzy Läckberg. Pojawiające się tu bohaterki emanują siłą i spokojem, jakie dać może tylko niezachwiana stabilizacja albo niezłomna pewność, że w którymś momencie życia dokonało się właściwego wyboru. To kobiety, z którymi chciałoby się przyjaźnić, które podziwia się, ceni i szanuje. Zamiast im zazdrościć, chce się być taką, jak one. I tu zaczyna się prawdziwa zabawa. 

…i zaatakować


Diabeł tkwi w szczegółach, a Camilla Läckberg musiała dokładnie obmyślić sobie zemstę, zanim przyszła ona do głowy głównej bohaterce. Kiedy uśpiony potencjał zaczyna się przebudzać, odbiorcy aż nie chce się wierzyć w aż tak drastyczną przemianę. Choć wystarczy sięgnąć do przeszłości, pozbierać wskazówki, które autorka pozostawiała tu i ówdzie, aż w końcu uwierzyć, że nie ma rzeczy niemożliwych, jeśli czegoś naprawdę się pragnie. 

książka do dotykania, “Złota klatka” Camilla Läckberg, fot. paratexterka ©
“Złota klatka” to moje pierwsze spotkanie z Läckberg i jestem zaaferowana. Jasne, spodziewałam się bardziej wojny nerwów i gierek psychologicznych niż tego, co wybrała autorka, ale i tak mi się podobało. Jej bohaterowie są prawdziwi - poprani, potłuczeni, wierni swoim (niekoniecznie zrozumiałym) wyobrażeniom, ale wiarygodni. Rzadko imponują mi kobiecie bohaterki, ale w “Złotej klatce” pojawiło się ich nawet kilka. Żadna nie była kryształowa czy nawet bliska ideału, ale każda znalazła w sobie źródło siły, dzięki któremu pewnie stała na własnych nogach. I, co najważniejsze, miała serce dla innej, potrafiła wspierać i pomagać, nawet będąc nie do końca przekonaną o słuszności decyzji tej drugiej. Fair ze strony autorki są szarości, bo nie wszystkie kobiety były dobre, a mężczyźni źli. Ciekawa jestem, co będzie dalej. Bo że “Złota klatka” zasługuje na rewanż, rozumie się samo przez się. Polecam, definitywnie. 

  • oswajanie miasta,
  • przyjaciółka od czasów studenckich, 
  • weekend w Barcelonie, lato w Marbelli,
  • daleko idąca, kobieca solidarność* (co w wydaniu Läckberg przerasta oczekiwania), 
  • plan zemsty,
  • konstrukcja thrillera, obejmująca odpowiednie dawkowanie sporadycznych retrospekcji,
  • wzruszenie, kto by się tu tego spodziewał…

  • porno na dzień dobry, choć spełniło swoje zadanie i zobrazowało, co chciała pokazać autorka,
  • chłopiec w ciele mężczyzny,
  • tchórzliwe odwracanie wzroku mimo świadomości, że komuś dzieje się krzywda, 
  • (delikatnie mówiąc) nieczyste zagrania bez ponoszenia konsekwencji (póki co).


Komu polecam?


“Złota klatka” to mocny i mroczny thriller dla tych, którzy kwestionują pozory i lubią zaglądać głębiej. Polecam kobietom, bo postawy bohaterek w większości są imponujące, a nie mają nic wspólnego z zaślepionym feminizmem i nieuzasadnioną nienawiścią dla mężczyzn. Książka może się nie spodobać czytelnikom unikającym tematów przemocy domowej i potrzebującym postaci podejmujących jedynie decyzje moralnie właściwe. U Läckberg chyba każdy ma coś na sumieniu, jeśli nie czyny, to przynajmniej myśli. Mnie się podobało, mimo fragmentów, przy których najchętniej zamknęłabym oczy i zatkała uszy - choć zdaję sobie sprawę, że od strasznych rzeczy nie należy odwracać wzroku


* z dedykacją dla R. <3

A może też...

“Czasami kłamię” Alice Feeney, fot. paratexterka © JP Delaney “W żywe oczy”, fot. by paratexterka © ”Siostra” Louise Jensen, fot. by paratexterka ©


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz