"Nie trzeba wielkiej mocy, żeby zrobić komuś krzywdę; to o wiele łatwiejsze niż naprawianie wyrządzonych szkód. I tak jest ze wszystkim, nie tylko z magią."
Każda kolejna część Akt Dresdena ma potencjał blockbustera: nie trzeba długo czekać, aż ktoś kopniakiem wywali drzwi i akcja ruszy jak kula śnieżna. Tym razem Butcher folguje sobie z nie-umarłymi, zabawia się propozycjami nie do odrzucenia i kusi głównego bohatera nie tylko kobiecym urokiem. "Martwy rewir" kręci się jak kołowrotek i nagle zatrzymuje, a siła odśrodkowa odrzuca czytelnika na bezpieczną odległość - bo przecież Mag ma wydawać kolejne części co dwa miesiące… Nawet, jeśli od poprzedniej konfrontacji z niesfornym chicagowskim magiem minęły miesiące, fala zaaferowania zaleje każdego fana Dresdena po kilku pierwszy kartkach, a dzięki dobitnym dialogom szybko dostrzeże to, czego niespostrzeżenie mu brakowało podczas przerwy.