niedziela, 31 stycznia 2021

Feeria magii, cz. 5

“Gorejąca biel. Tom I” Brent Weeks, fot. paratexterka ©
“Gorejąca biel. Tom I” Brent Weeks


Początek końca obiecującej sagi o Powierniku Światła, która po ponad czterech tysiącach stron zaczyna komplikować się do tego stopnia, że gdyby nie drugi tom ostatniej części, czekający na półce, zwątpienie w jakiekolwiek możliwe zakończenie nikogo by nie dziwiło. Tymczasem pretendentów do tajemniczego tytułu jest coraz więcej, a cierpliwości wytrwałego czytelnika coraz mniej. Pozostaje pytanie, czy Weeks zdąży jeszcze wyciągnąć asa z rękawa. Czas najwyższy.


O czym jest “Gorejąca biel. Tom I”?


Przy takich gabarytach szybko zacierają się granice między poszczególnymi częściami i nie ma już najmniejszego sensu się rozdrabniać. W pierwszym tomie “Gorejącej bieli” do większości pierwszoplanowych postaci dociera, co jest od nich oczekiwane, będzie ich misją – przeznaczeniem albo klęską. Bohaterowie rozpierzchli się w kierunkach, w które popchnęła je polityka, przekora lub intuicja, a czytelnik próbuje mieć każdego z nich na oku, choć nie sposób rozstrzygnąć, która rozgrywka będzie rozstrzygająca. Ta część żyje powołaniem, nie zawsze zrozumiałym, ale nie pozostawiającym złudzeń, że Powiernikiem Światła wreszcie dojdzie do głosu.


Dlaczego ta książka?


Lubię komplikację, kocham fantasy, a po tylu wzlotach i upadkach, nadziejach i oczekiwaniach, błyskach w oku i narzekaniach, muszę się dowiedzieć, kto Nim jest. Może wyboista droga, którą jest ta seria, powinna mieć większe znaczenie, ale teraz już tylko na celu potrafię się skupić.


jeszcze tylko jeden, najostatniejszy... “Gorejąca biel. Tom II” Brent Weeks, fot. paratexterka ©
W moim guście


Weeks wygrywa złożonością i wyjątkowością świata przedstawionego. Podoba mi się, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, a zwłaszcza że zdarza mu się mnie zaskoczyć, choć rozwój wydarzeń już tyle razy wstrząsał różnymi światami, że można się spodziewać wszystkiego. Wielkim plusem jest zdeformowanie obrazu kilku kluczowych postaci, który powstawał w głowach przez poprzednie części, za pomocą niewielu zdań. Mimo wszystko takie zabiegi pozwalają mi mieć resztkę nadziei, że może ostatni tom zwali mnie z nóg.


Albo i nie (dla mnie) 


Problemem nie jest dramatyczne rozczarowanie odnośnie do tego cyklu, a raczej przytłaczająca obojętność, w jaką popadłam podczas lektury. Po drodze jakoś rozmyły się sympatię i antypatie, nic mnie specjalnie nie zaaferowało ani nie oburzyło. Nie wiem, do jakiego zwieńczenia autor zmierza, ale im dłużej rozwleka swoje zamiary, tym mniej mnie interesuje, w którym momencie cała ta jego monumentalna machina stanie. Czytam, żeby się dowiedzieć, a nie dla amplitud emocji, których tu zwyczajnie brak. Nie dla mnie poświęcone miesiące w zamian za coś wielkiego, ale nieodciskającego piętna. Może się mylę? Jeszcze mogę się mylić.


Komu polecam?


Polecam upartym, odradzam niecierpliwym, bo odpowiedzi na najważniejsze pytania – mam nadzieję – pojawią się dopiero w ostatniej części. Ostatecznie zdecyduję po jej przeczytaniu, bo chwilowo znajduję się w stanie niepokojącego niezdecydowania. Piać peanów raczej nie będę, ale szkoda byłoby nie polecać.


A może też…

“Czarny Pryzmat” Brent Weeks, fot. paratexterka © “Oślepiający nóż” Brent Weeks, fot. paratexterka © “Okaleczone oko” Brent Weeks, fot. paratexterka ©
“Krwawe zwierciadło” Brent Weeks, fot. paratexterka © “Gorejąca biel. Tom II” Brent Weeks, fot. paratexterka ©


“Zabójczyni” Sarah J. Maas, fot. paratexterka ©"Dwór cierni i róż” Sarah J. Maas, fot. paratexterka©“Virion. Wyrocznia” Andrzej Ziemiański, fot. paratexterka ©

“Front burzowy” Jim Butcher, fot. paratexterka ©

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza